Lotte Claes wygrała 20. edycję Omloop Nieuwsblad – to zdanie wciąż brzmi nieprawdopodobnie. Większość kolarskiego świata zadawała sobie w związku z tym pytanie kim właściwie jest 31-letnia Belgijka i jak osiągnęła poziom, który pozwolił jej na ten sukces. Oto historia kolarki, która jeszcze 2 lata temu pracowała jako pielęgniarka, znana szerzej była głównie z występu w telewizyjnym show, a na rower wsiadła ze względu na rywalizację w duathlonie.
W sobotnie popołudnie kibice kolarstwa przed telewizorami mogli zadawać wiele pytań, a tymi najgłośniej wypowiadanymi były bez wątpienia te dotyczące powstania ogromnej przewagi uciekinierek podczas Omloop Nieuwsblad oraz tego kim właściwie są te kolarki. Na pierwszy z tematów odpowiem w tym tekście nieco później, postaci Aureli Nerlo, m.in. dwukrotnej medalistki szosowych Mistrzostw Polski w elicie też sądzę, że przedstawiać nie trzeba, ale pochylę się nieco mocniej nad zwyciężczynią belgijskiego klasyku – 31-latka to bowiem zawodniczka z naprawdę ciekawą historią. Jak to się stało, że Lotte Claes uprawia obecnie zawodowo kolarstwo?
Dopiero 2 lata temu postawiłam na kartę pod nazwą kolarstwo i od tego czasu mogę nazywać się profesjonalną kolarką, aczkolwiek jeżdżę na rowerze nieco dłużej, bo od 4 lat. Wcześniej uprawiałam duathlon, a później łączyłam te dwie dyscypliny. Ogólnie jestem pielęgniarką z wykształcenia i dopiero 2 lata temu zrezygnowałam z pracy zawodowej. Dzięki temu mam więcej czasu na odpoczynek czy np. wizyty u fizjoterapeuty. To był wielki krok w mojej karierze. Łączenie pracy i treningów, które odbywa się przed lub po pracy, to nie to samo. W momencie, gdy zdecydowałam się zostać profesjonalną kolarką, zrobiłam wielki krok naprzód
— opowiadała skromnie 31-letnia Lotte Claes.
Publiczność w Belgii mogła kojarzyć kolarkę Arkéa – B&B Hotels Women z jeszcze innego miejsca – ta bowiem w 2019 roku wzięła udział w telewizyjnym show, w którym Tom Waes rzuca wyzwanie zwykłym ludziom by przetrwali tydzień w Siłach Specjalnych. Wówczas 26-letnia Lotte Claes przetrwała najdłużej spośród żeńskiej części uczestników programu rezygnując dopiero po kilku dniach, kiedy zgubiła się w lesie dźwigając ciężki bagaż. Występ w tym show zahartował jednak Belgijkę.
Wielu moich znajomych oglądało ten program w poprzednich sezonach i sugerowali, że może to być coś dla mnie. Mówili, że jestem pozytywną i wysportowaną dziewczyną, a także trochę szaloną i idealnie tam pasuję. Ten program to był pierwszy raz w życiu, kiedy poczułam, że poniosłam porażkę. Wciąż czasem o niej myślę. Czy wyniosłam jednak pewne umiejętności z uczestnictwa? Tak, jestem mocniejsza psychicznie. Nasz instruktor zapewnił mnie, że mogę zrobić więcej niż myślę. Moje nogi mogą boleć, ale jak chcesz, po prostu musisz kontynuować. Ponieważ ból jest chwilowy, a sława jest wieczna. Gdybym jednak miała zestawić ból jaki czułam wówczas i podczas Omloop to wybór jest prosty – ostatnie 200 metrów tego wyścigu było trudniejsze
— śmiała się Lotte Claes.
Co ciekawe Belgijka nie miała się znaleźć w odjeździe podczas 20. edycji Omloop Nieuwsblad. Arkéa – B&B Hotels Women desygnowała do uciekania inną kolarkę, ale 31-latka skorzystała z okazji i odskoczyła wraz z kilkoma innymi zawodniczkami. Sporą część dnia kręciły najpierw w piątkę, a następnie w czwórkę by po podjeździe na Muur – Kapelmuur na czele znalazły się wyłącznie opisywana tu Lotte Claes oraz nasza Aurela Nerlo.
Nie lubię jazdy w peletonie, ponieważ nie jestem zbyt dobry technicznie, a nawet boję się, gdy inni podejmują ryzyko. Nie ruszyłam do przodu z myślą, że mogę wygrać. Nagle usłyszałem, że mamy 13 minut. W mojej głowie działo się wtedy wiele. Nie mogłam uwierzyć, że dotrzemy do mety przed peletonem. Współpraca układała się nam bardzo dobrze. Nie wszystkie panie były tak samo silne podczas wspinaczek, ale na szczytach gór zawsze czekałyśmy, aż będziemy mogły razem pracować. Potem zostałyśmy we dwie, a Polka wystartowała, gdy do mety został kilometr. Moje płuca i nogi niemal eksplodowały, nie wiem jak ja to wytrzymałam
— kontynuowała Lotte Claes.
Des frissons… le sprint victorieux de Lotte Claes sur l’Omloop Nieuwsblad ! 🙈
🎞️ Eurosport France pic.twitter.com/ED1bAgn81g
— ARKEA-B&B HOTELS (@arkeabbhotels) March 1, 2025
Jak właściwie jednak doszło do sytuacji, w której ucieczka została odpuszczona aż tak daleko? Jak się okazuje w peletonie panował niezrozumiały impas, a kolarki patrzyły się na siebie oczekując, że to przeciwniczki wezmą na siebie ciężar kontrolowania wydarzeń na trasie. Przede wszystkim widać było w peletonie konflikt pomiędzy Demi Vollering i jej FDJ-SUEZ a poprzednim pracodawcą Holenderki, czyli Team SD Worx – Protime, które reprezentowała w wyścigu m.in. najszybsza w stawce Lorena Wiebes.
Po raz pierwszy nie byłyśmy faworytkami, więc tak naprawdę nie do nas należało rozpoczęcie pościgu. Inne zespoły również muszą wziąć na siebie odpowiedzialność. Demi ostatecznie okazała się najsilniejsza na Muurze, więc czemu miałyśmy jej pomagać? W tym roku będziemy częściej się tak ścigać. Dziś stało się jasne, że pracowanie w peletonie nie zawsze jest naszym obowiązkiem
— mówiła na mecie Lorena Wiebes jasno pokazując, że czasy dominacji i jednocześnie kontroli wszystkiego przez Team SD Worx – Protime się skończyły.
Zupełnie inną opinię przedstawiła za to Demi Vollering, która uważała, że dopóki jechały razem jako duży peleton to ciężar pracy spoczywał na drużynach posiadających w swoich szeregach sprinterki zainteresowane finiszem z grupy na ulicach Ninove.
Nie sądziłam, że to my musimy robić wszystko. W peletonie było wystarczająco dużo drużyn ze sprinterkami, którzy również skorzystałyby na dogonieniu odjazdu. Podjechałam nawet zapytać dziewczyn z Team SD Worx czy mogę pomóc, ale najwyraźniej nie miały na to pozwolenia z samochodu. My zrobiłyśmy swoje. Niczego nie żałuję i moje koleżanki z drużyny też nie powinny
— opowiedziała Demi Vollering, a wtórował jej dyrektor sportowy FDJ-SUEZ Lars Boom.
Możemy być naprawdę zadowoleni z wyniku i jazdy drużyny. Zrobiliśmy swoje, nie możemy odpowiadać za decyzje reszty stawki. To normalne, że jest odjazd, ale zwykle jest on kontrolowany przez więcej drużyn. Takie sceny się zdarzają. To nie tylko do nas należała praca. Nawet w czasach dominacji SD Worx inne ekipy pracowały.
Z boku wszystko obserwowała za to Puck Pieterse, która finalnie jako jedyna zdołała pojechać za Demi Vollering gdy ta zaatakowała na kilkanaście kilometrów przed metą. Holenderka z Fenix-Deceuninck zajęła 4. miejsce.
Wyglądało to jak trening. Wszyscy po prostu siedzieli w grupie i rozmawiali ze sobą. Nawet po Molenbergu znów zrobiło się cicho i nie było jazdy. Ostatecznie my i FDJ rozpoczęliśmy pogoń, ale było już za późno. Wszyscy czekali, który zespół wyjdzie do pracy jako pierwszy, ale potem nic się nie wydarzyło. Jedna połowa czekała, aż SD-Worx pojedzie dla Wiebesa, druga połowa na FDJ dla Vollering
— opowiedziała swoją perspektywę Puck Pieterse.









