fot. Paris-Roubaix

Odrobinę krótsza nazwa, kilka dość znaczących korekt w przebiegu trasy, ale kontekst i związany z nim ciężar emocjonalny pozostają niezmienne: Omloop Nieuwsblad otwiera belgijski sezon szosowy, wiosenną kampanię północnych klasyków i – znacznie szerzej – tę część kalendarza startów, której rezultaty zapisywane są w palmarès i pamięci wytłuszczoną czcionką. Rozgrywana w tę sobotę 81. edycja wyścigu ma w roli pięciogwiazdkowego faworyta nietypowego debiutanta, za jego plecami pokaźną grupkę kolarzy zdolnych do podejmowania w ogniu rywalizacji nieszablonowych decyzji oraz stojące ze sobą w sprzeczności prognozy pogody. Wszystko to sprawia, że tegoroczny Opening Weekend zapowiada się wybornie.

To, że Omloop Nieuwsblad oficjalnie inauguruje sezon północnych klasyków, pozostaje faktem, choć znaczenie Weekendu Otwarcia od lat stopniowo się rozmywa. Za nami już pierwsze, nieśmiałe próby sił na Majorce, trasach Etoile de Bessèges, Volta a la Comunitat Valenciana czy na Bliskim Wschodzie, a wraz z nimi wskazówki, kto po solidnie przepracowanej zimie ma prawo czuć się mocny. Kalendarz startów rozciąga się coraz szerzej w czasie i przestrzeni, a przewidywanie wydarzeń między Gandawą a Ninove nie przypomina już rozstawiania pionów po omacku. Ci, którzy chcieli być gotowi, odsłonili część kart.

A jednak w kolarskich snach nawiedzających tygodnie zimowej hibernacji tętno zauważalnie wzrasta dopiero wtedy, kiedy lasy eukaliptusowe i piaszczyste wydmy zastępuje krajobraz cierpiącego na niedobór witaminy D europejskiego przedwiośnia, a peleton po raz pierwszy uderza w ubłocony bruk. To moment symbolicznego wybudzenia, po którym nazwiska na listach startowych i ich kolejność na mecie przestają być wyłącznie ciekawostką.

Co jednak ciekawe, zwycięzca tego konkretnego wyścigu może mieć mieszane uczucia wobec przyszłości swojej wiosennej kampanii. Od blisko 80 lat nikt nie wygrał w jednym sezonie zarówno Omloop, jak i Ronde van Vlaanderen, co trudno uznać za przypadek. Pięć tygodni dzielących oba wyścigi najwyraźniej nie sprzyja budowaniu dwóch szczytów formy, a lutowa aura, kapryśna i bezlitosna, dodatkowo komplikuje całe równanie, wprowadzając kolejne zmienne.

Nie bez znaczenia jest też sam charakter trasy. Podobna do Flandrii, krótsza, ale rozgrywana w warunkach, które potrafią w ciągu jednego dnia zmienić się dwukrotnie, prowokuje do agresji i taktycznego oportunizmu. Gdy dyspozycja jest jeszcze niepewna, a cele marcowe i kwietniowe oficjalnie „ważniejsze”, do głów zawodników i dyrektorów sportowych przychodzą śmiałe pomysły. I tu właśnie Omloop zyskuje przewagę nad innymi wyścigami, jego fun factor wykracza poza skalę.

W efekcie przez ostatnią dekadę przylgnęła do niego łatka wyścigu czarnych koni. Nie tylko legend północnych klasyków, choć i takie nazwiska widnieją w jego palmarès, lecz przede wszystkim „małych faworytów”, zawodników wymienianych gdzieś między ósmą a piętnastą pozycją w hierarchii pretendentów, których w fantasy teams wybiera się dlatego, że byli relatywnie tani.

Każdy, kto w sporcie szuka wzruszeń i mniej prawdopodobnych historii, pokocha Omloop za jego upodobanie do nieoczywistych zwycięstw. To jeden z wielu początków sezonu, a jednak ten, który najłatwiej zapada w pamięć.

Trasa Omloop Nieuwsblad 2026

Słowo Omloop, po flamandzku „pętla”, prosto i trafnie oddawało charakter wyścigu przez całe dziesięciolecia, kiedy rozpoczynał się on i kończył w Gandawie. Przełamanie tego schematu już blisko dekadę temu wymagało od organizatorów sporej odwagi i motywacji, ale potencjalna nagroda okazała się dostatecznie duża, by podjąć takie ryzyko: była nią możliwość włączenia do kluczowej części trasy osieroconego przez Ronde van Vlaanderen podjazdu pod Muur van Geraardsbergen.

Od momentu przeniesienia finiszu do Ninove i wyrzucenia poza nawias Taaienbergu przebieg Omloop Nieuwsblad nie podlegał istotniejszym zmianom aż do tego roku, w czym trudno nie upatrywać reakcji na zwycięski scenariusz ostatniej edycji. O ile organizatorzy pierwszego z północnych klasyków sezonu dość oszczędnie grają najbardziej ikonicznymi kadrami, wydają się niezwykle przywiązani do jego przewrotnego charakteru: pytania „jak” i „kiedy” są tu dużo istotniejsze niż „kto”, a odpowiedź na nie powinna stawać się jasna dopiero wówczas, gdy jest już za późno. Drobnym druczkiem dopisane jest natomiast, że nie dotyczy to sprintów z dużej grupy. Aby uniknąć powtórki takiego scenariusza, kolarze zmierzą się w tę sobotę na dłuższej trasie, wzbogaconej o sekwencję dwóch trudnych podjazdów w końcówce.

Przechodząc do konkretów, trasa 81. edycji Omloop Nieuwsblad liczy 207,2 kilometra i 1631 metrów przewyższenia, co czyni ją dłuższą od ubiegłorocznej odsłony imprezy o ponad 10 kilometrów. Na tym dystansie kolarze pokonają 12 kategoryzowanych podjazdów i 8 sektorów bruku.

Wyścig rozpocznie się tradycyjnie na welodromie ’t Kuipke w Gandawie, a pierwszą przeszkodę, brukowaną Paddestraat, uczestnicy napotkają po niespełna 42 kilometrach ścigania.

Wczesną fazę rywalizacji urozmaica podwójny przejazd przez Leberg (900 m, śr. 3,7%) i Eikenberg (1200 m, śr. 5,2%), przy czym ten pierwszy pojawi się jeszcze raz w dalszej części wyścigu. Poza bezpardonową walką o pozycje przed inaugurującymi wspinaczkę wzniesieniami na tym etapie nie powinno być jeszcze przesadnie gorąco, aczkolwiek sprzyjające ofensywie warunki wietrzne wraz ze świadomością ścigania się przeciwko jednemu faworytowi mogą już tam doprowadzić do powstania interesującego odjazdu.

Po powtórnym pokonaniu sekwencji Leberg–Eikenberg, około 60 kilometrów od mety, tempo akcji zdecydowanie wzrośnie, a kolejne przeszkody będą pojawiać się w znacznie krótszych odstępach. Będą to kolejno Holleweg, Wolvenberg (500 m, śr. 5,7%), Kerkgate, Jagerij, Molenberg (400 m, śr. 7,2%), Haaghoek, Leberg, Berendries (900 m, śr. 6,7%), Tenbosse (400 m, śr. 6,0%) i Parikeberg (700 m, śr. 5,3%). Ostatnie dwa z wymienionych podjazdów to wspomniana wcześniej nowość, trudniejsza alternatywa dla wykorzystywanego w ostatnich latach w tym miejscu duetu Elverenberg–Vossenhol.

Wielki finał otworzy ikoniczny i niezwykle malowniczy Muur van Geraardsbergen (1000 m, 7,2%), z którego w kierunku Bosbergu (700 m, 6,7%) prowadzi najbardziej techniczny zjazd na trasie. Szczyt ostatniego wzniesienia dzieli od linii mety w Ninove 11,8 kilometra.

Pogoda

Podkreślę od razu, że prognozy pogody dla północnej Belgii na tę sobotę (28.02) zmieniały się bardzo dynamicznie, poza jednym czynnikiem: relatywnie silnym wiatrem (25–30 km/h) z południowego zachodu. W przełożeniu na trasę tegorocznego Omloop oznacza to bardzo szybki wyjazd z Gandawy, pokonywany pod wiatr odcinek prowadzący do pierwszej sekcji bruków oraz ekspozycję wielu kluczowych sektorów sprzyjającą ofensywnej jeździe. Cała końcówka, począwszy od Berendries (174,1 km), pokonana zostanie przy tylno-bocznym i tylnym wietrze.

Wyścig rozegrany zostanie przy około 10 stopniach Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia i znacznym zachmurzeniu, z największymi szansami wystąpienia opadów (ok. 35–40%) wczesnym popołudniem. Silny wiatr sprawi, że temperatura odczuwalna będzie niższa.

Faworyci Omloop Nieuwsblad 2026

Na liście startowej 81. edycji Omloop Nieuwsblad nie brakuje zwycięzców tego wyścigu z ubiegłych lat, w tym broniącego tytułu Sørena Wærenskjolda (Uno-X Mobility), jednak rola niekwestionowanego faworyta przypisana została debiutującemu w tej imprezie Mathieu van der Poelowi (Alpecin-Premier Tech).

Dlaczego Holender zdecydował się na taki ruch, wiedząc, jak znakomite efekty przynosiło mu nieco późniejsze wchodzenie w sezon? Najprostsza odpowiedź brzmi: bo mógł. 31-letni Mathieu jest już na etapie kariery, w którym mogą nawiedzać go myśli o budowaniu legacy i szukaniu nowych wyzwań, a koniec końców Omloop Nieuwsblad należy do tych wyścigów, które przyjemnie jest wpisać na listę własnych osiągnięć. Jeśli ewentualny sukces udałoby się połączyć z triumfem w Ronde van Vlaanderen, mógłby tylko wiele zyskać, podczas gdy porażka w każdej z tych imprez, choć z zupełnie innych względów, będzie w pełni usprawiedliwiona.

Van der Poel wygrywał w przeszłości wyścigi, którymi otwierał sezon, więc w tym nie dopatrywałabym się większych problemów, podobnie jak w charakterystyce trasy, która po najnowszych zmianach powinna odpowiadać liderowi ekipy Alpecin-Premier Tech jeszcze bardziej. Paradoksalnie najbardziej kłopotliwa może okazać się jego rola niekwestionowanego faworyta, ponieważ, jak już podkreślałam, Omloop należy do imprez, w których wszystko dzieje się wszędzie i naraz, a Mathieu nie zawsze wykazuje się mentalną gotowością do samodzielnego ogarniania takich historii. Lubi też mieć obok siebie równie silnego przeciwnika i wie, jak robić z tego pożytek.

Zarówno ze względu na zmiany w trasie, jak i prognozowany silny wiatr, rozstrzygnięcie w postaci sprintu z większej grupy nie wydaje się dziś prawdopodobne, ale Alpecin-Premier Tech ma na taki scenariusz Jaspera Philipsena. W swoich pierwszych występach tego sezonu Belg nie błyszczał, ale podkreślał też, że kampania wiosennych klasyków jest jego pierwszym poważnym celem.

Tym, który zdołał już dowieść swojej formy, jest natomiast Paul Magnier (Soudal-Quick Step), kolarz o prawdopodobnie najwyższym potencjale w ramach odchudzonego z Remco Evenepoela Quick-Stepu. Na papierze 21-letni Francuz posiada wszelkie atuty, by odnosić liczne zwycięstwa w północnych klasykach, przy czym akurat 2. miejsca z ubiegłorocznej, sprinterskiej odsłony Omloopu nie traktowałabym jako głównego dowodu na poparcie tej tezy. Dziś Magniera wspierać będą bardzo doświadczeni Yves Lampaert i Dylan van Baarle.

Gwiazda Tima Wellensa (UAE Team Emirates-XRG) zdecydowanie najjaśniej świeci w lutym i sierpniu, więc aż dziwne, że najlepszym wynikiem wywalczonym przez Belga w otwierającym wiosenną kampanię klasyku jest 3. miejsce. Tym bardziej że jest na tyle sprytny, by dobrze odnaleźć się w tego rodzaju chaosie taktycznym, a Muur van Geraardsbergen to zdecydowanie jego podjazd. W tę sobotę 34-latek stanie na starcie obok Nilsa Politta i Floriana Vermeerscha.

Ze względu na infekcję ze startu w tegorocznym Omloop Nieuwsblad w ostatnich dniach zrezygnował Wout van Aert, ale skład Team Visma | Lease a Bike paradoksalnie może na tym zyskać. Kombinacja takich nazwisk jak Christophe Laporte, Matthew Brennan, Axel Zingle i Edoardo Affini wydaje się idealnie skrojona pod nietypowe potrzeby tego wyścigu.

Bardzo podobnie rzecz ma się w odniesieniu do ekipy Lidl-Trek z Tomsem Skujiņšem, Mathiasem Vackiem, Sørenem Kraghiem Andersenem i Albertem Withenem Philipsenem. Musieliby epicko to spartaczyć, żeby żaden z nich nie zaistniał w ścisłym finale.

W niezłej dyspozycji już teraz znajdują się Thomas Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) i odbudowujący się po całkowicie anonimowym ubiegłym sezonie Biniam Girmay (NSN Cycling Team), podczas gdy więcej niż dotychczas pokazać spróbują dobrze odnajdujący się w rywalizacji w takim terenie Arnaud De Lie (Lotto Intermarché), Stefan Küng (Tudor Pro Cycling Team), Ben Turner, Magnus Sheffield (INEOS Grenadiers), Kasper Asgreen (EF Education-EasyPost) czy Lukáš Kubiš (Unibet Rose Rockets).

Na liście startowej 81. edycji Omloop Nieuwsblad znajduje się pięciu Polaków: Kamil Gradek (Bahrain-Victorious), Filip Maciejuk (Movistar Team), Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), Stanisław Aniołkowski (Cofidis) i Kamil Małecki (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team).

Harmonogram Omloop Nieuwsblad 2026

📍 Start honorowy: ok. 11:05 (Gandawa)
🚩 Start ostry: ok. 11:15
🏁 Finisz: Ninove, między 15:30 a 16:00
📺 Transmisja: Eurosport / HBO Max – od 13:30

Poprzedni artykułJasper Philipsen: „Czuję motyle w brzuchu na samą myśl o flamandzkich klasykach”
Następny artykułRichard Plugge o nowym sponsorze: „Skontaktowało się z nami wiele dużych marek”
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marek
Marek

Filip Maciejuk nie jest Polakiem? Kobiety nie istnieją?!

woda
woda

„A jednak w kolarskich snach nawiedzających tygodnie zimowej hibernacji tętno zauważalnie wzrasta dopiero wtedy, kiedy lasy eukaliptusowe i piaszczyste wydmy zastępuje krajobraz cierpiącego na niedobór witaminy D europejskiego przedwiośnia, a peleton po raz pierwszy uderza w ubłocony bruk.” A co to za wodo-wytrysk?

Jacek
Jacek

Pani Olu, jak zwykle na wiosnę cieszę się, że znowu pojawia się Pani tutaj. Kocham te Pani teksty, w których jest mnóstwo wiedzy o kolarstwie, świetne i przenikliwe analizy, a wszystko napisane w błyskotliwym stylu. Mniam! Dziękuję i czekam na kolejne 🙂 .

Mam nadzieję, że nie przejmuje się Pani zanadto tymi narzekaniami ludzi, którym przeszkadza Pani inteligentne i błyskotliwe pisanie. Wiele razy powtarzałem, między innymi w komentarzach tutaj: mamy na szczęście wolność słowa i każdy ma prawo do własnego zdania, ale ma też prawo wyboru, i może też sobie samodzielnie wygenerować w tzw. AI zapowiedź wyścigu, spełniającą jego oczekiwania, albo wybrać inny portal. Mam tylko jedno „ale”: jeśli już ktoś narzeka, do czego oczywiście ma prawo, to można to robić trochę kulturalniej …