Fot. CCC Team

Greg Van Avermaet wziął ostatnio udział w Gravelowych Mistrzostwach Świata. Co prawda Belg zakończył zmagania na 19. pozycji, ale na trasie pokazał się z całkiem dobrej strony i dzielnie walczył o jak najwyższe miejsce na kresce, rywalizując z zawodnikami WorldTour. 

Swoją zawodową karierę na szosie Greg Van Avermaet zakończył w 2023 roku, ale co jakiś czas jest o nim głośno, gdyż Belg nie pożegnał się z kolarstwem w stu procentach. Mogliśmy go oglądać podczas Gravelowych Mistrzostw Świata 2025, na których to triumfował jego kolega z reprezentacji – Florian Vermeersch. Van Avermaet rywalizował z wieloma zawodnikami ścigającymi się na co dzień na poziomie WorldTour, ale na ich tle wypadał naprawdę nieźle i do końca walczył o wysoką pozycję na mecie. Ostatecznie udało mu się ukończyć rywalizację na 19. pozycji, o czym opowiedział później w rozmowie z WielerFlits.

Brakuje mi tylko trochę, aby móc podążać za nimi na tym najwyższym poziomie. Wtedy zawsze jesteś na granicy, której musisz przestrzegać, zwłaszcza z kolarzami WorldTour. Zauważasz, że mają przewagę. Od startu do mety jechałem na swoim limicie. Oczywiście mam dużą wytrzymałość, co pomaga mi się ścigać, ale jest to dyscyplina [gravel – przyp. red.], która jest naprawdę szybka, aby uprawiać ją po karierze. Nie rozdaje się tutaj prezentów i trzeba ciągle mocno naciskać. Musisz być stale skoncentrowany, a trasa była wymagająca. Nie można tego lekceważyć, bo mieliśmy też bardzo trudne zakręty. Szczególnie w pierwszych dwóch godzinach ciężko było utrzymać wysoką pozycję. Jeśli na szutrowym pasie będziesz jechać na 80. pozycji, musisz użyć bardzo dużej siły, aby wrócić do przodu. Każdy jest zmęczony. Jak na moje możliwości, to był fajny wyścig. Myślę, że miło było to oglądać w telewizji. Fajnie, że jedna grupa nie odjeżdża od razu i nie jedzie na metę. Było dużo gry taktycznej. To fajna dyscyplina, ale bardzo trudna [śmiech – przyp. red.]. Wyciągnąłem z tego maksimum. Musicie pamiętać, że przestałem się ścigać dwa lata temu. Nadal trochę jeżdżę po szutrze, ale poziom kolarzy WorldTour naprawdę trzeba docenić. Czujesz, że czegoś ci brakuje. Nie mogę być niezadowolony. Pojechałem idealny wyścig, jak na siebie

– opowiadał Greg Van Avermaet.

Jak widać Belg był całkiem zadowolony ze swojego występu i trudno mu się dziwić, ponieważ udowodnił wszystkim kibicom, że nadal potrafi się ścigać na bardzo wysokim poziomie i zawsze trzeba się z nim liczyć. Jeśli chodzi o karierę szosową, przypomnijmy o tym, że Belg w trakcie swojej kariery był m.in. mistrzem olimpijskim w wyścigu ze startu wspólnego (Rio de Janeiro – 2016) i triumfatorem Paryż – Roubaix (2017), a do tego wygrał dwa odcinki na Tour de France (2015 i 2016).

Poprzedni artykułTadej Pogačar opowiedział o trudach Tour de France 2025
Następny artykułŚrodowisko Soudal Quick-Step żegna Remco Evenepoela [wypowiedzi]
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze