Foto: Soudal Quick-Step / Getty Images

Po 7 latach Remco Evenepoel opuszcza ekipę Soudal Quick-Step. Przy tej okazji dziennikarze Sporzy przepytali wiele osób związanych z belgijskim zespołem, które podzieliły się swoimi wspomnieniami związanymi z osobą podwójnego mistrza olimpijskiego z Paryża.

Remco Evenepoel do Soudal Quick-Step trafił od razu po zakończeniu ścigania w kategorii juniora, a zatem już w 2019 roku. Dziś takie transfery nie są już niczym wyjątkowym, ale gdy Belg przeskakiwał bezpośrednio z kolarstwa do lat 19 do World Touru to było to swoiste novum – przed nim jedynie pojedynczy zawodnicy w historii dokonywali tego samego. Remco Evenepoel szybko pokazał jednak, że na taki przeskok był gotowy, a lista jego sukcesów w elicie szybko zaczęła się wypełniać. W barwach Soudal Quick-Step oraz reprezentacji narodowej Belg odniósł przez te lata 67 zawodowych zwycięstw, w tym m.in. 4-krotnie zostawał mistrzem świata, zdobył podwójne mistrzostwo olimpijskie, wygrał klasyfikację generalną Vuelta a España, stanął na podium Tour de France czy triumfował w takich klasykach jak Liège – Bastogne – Liège (2-krotnie) i Donostia San Sebastian Klasikoa (3-krotnie). Tegoroczna Il Lombardia, którą Remco Evenepoel ukończył na 2. miejscu, była jego ostatnim wyścigiem w barwach Soudal Quick-Step. Po tym wyścigu dziennikarze belgijskiej Sporzy przepytali wiele osób powiązanych z tym zespołem o ich wspomnienia związane z pobytem 25-latka w formacji znanej też jako Wataha.

Remco był zwycięzcą, zarówno na rowerze, jak i poza nim. Praca z nim była również przyjemnością. Remco i ja świetnie się dogadywaliśmy. Przejechaliśmy razem wiele wyścigów i zawsze było miło

— mówił Louis Vervaeke, kolarz Soudal Quick-Step.

Remco to bardzo silna osobowość, który naprawdę wie, czego chce, ale jest też dobrym człowiekiem. Pracowałem z nim przez 7 lat i zbudowała się między nami wyjątkową więź. Jak to często bywa z naprawdę wielkimi talentami, współpraca jest bardzo łatwa. To ludzie, którzy potrafią jasno wyrazić, co czują i czego potrzebują. Widziałem, jak Remco wyrósł z neo-profesjonalisty na kolarza najwyższej klasy, którym jest dzisiaj

— mówił fizjoterapeuta Anthony Pauwels.

W zespole był bardzo spokojnym, sympatycznym człowiekiem, z którym przyjemnie się współpracuje, bardzo profesjonalnym. Czasami był też wymagający, ale taki właśnie powinien być zawodnik z najwyższej półki. Jeśli chodzi o takie pojedyncze wspomnienie to dla mnie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Vuelty było najważniejsze. Byliśmy razem w trasie przez prawie 4 tygodnie, to długa podróż pełna wzlotów i upadków. Fakt, że udało nam się ją ukończyć z nim jako zwycięzcą klasyfikacji generalnej – nie ma nic lepszego niż tamto uczucie.

— powiedział Steven Bex, lekarz ekipy.

Dziś ponownie nam podziękował na ostatnich 500 metrach. Wspaniale byłoby zakończyć wyścig zwycięstwem, ale niestety się nie udało

— dodawał Davide Bramati, dyrektor sportowy Soudal Quick-Step.

Zawsze wspaniale się z nim współpracowało. Im bardziej dojrzewał – bo był bardzo młody, kiedy zaczynał u nas pracę – i im więcej doświadczenia zdobywał, tym lepiej rozumiał swoją wagę i wartość komercyjną dla zespołu, a także to, jak ważna jest współpraca z prasą dla jego wizerunku

— mówił rzecznik ekipy Phil Lowe.

Jestem kolegą z drużyny, z którym Remco przejechał najwięcej wyścigów, ale i obozy treningowe z nim były wspaniałymi chwilami. Moim ulubionym wspomnieniem są jednak mistrzostwa świata w Wollongong 3 lata temu, po których zostaliśmy uhonorowani jako jego zespół podczas celebracji w Brukseli

— powiedział Pieter Serry.

Wypowiedzi osób ze środowiska Soudal Quick-Step dość mocno kontrastują z obrazem, jaki w ostatnich miesiącach, a może już nawet latach, stworzono wokół Remco Evenepoela w mediach. Choć dla osób z zewnątrz 25-letni Belg bywa kapryśny i trudny w obyciu, to dla najbliższych jest on ciepłą i bardzo profesjonalną osobą… A przynajmniej takiego go będą chcieli wszyscy w Soudal Quick-Step zapamiętać po 7 wspólnych latach w jednym zespole.

Poprzedni artykułGreg Van Avermaet: „Od startu do mety jechałem na limicie, wyciągnąłem z tego maksimum”
Następny artykułGravelowe Mistrzostwa Świata 2025: UCI odrzuca pomysły selekcjonera Holenderek
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze