fot. Geraint Thomas

Zwycięzca Tour de France 2018 Geraint Thomas (Team Sky), podobnie jak w poprzednim sezonie, nie wystartuje w swoich ulubionych brukowanych klasykach. Przygotowujący się do obrony tytułu Walijczyk woli górzyste i mniej podatne na kraksy jednodniówki jak chociażby Liège-Bastogne-Liège. 

Geraint Thomas słynie z uniwersalnych umiejętności. Dość powiedzieć o jego olimpijskich sukcesach na torze, ale do tego należy dodać jeszcze zwycięstwo w E3 Harelbeke, dwa miejsca w pierwszej dziesiątce Ronde van Vlaanderen i siódme miejsce w Paryż-Roubaix 2014.

Bruki są bardziej szalone i zdarza się w nich więcej kraks, więc w tym roku będę miał bardziej tradycyjny kalendarz startów. Po prostu nie chcę ryzykować upadku w północnych klasykach, chociaż uwielbiam je

– powiedział Thomas portalowi VeloNews.

“G” po raz drugi w karierze wystartuje w Liège-Bastogne-Liège, ale przedtem będzie budował formę w Tirreno-Adriatico i w Vuelta al Pais Vasco. Wiosenną kampanię prawdopodobnie zakończy w Tour de Romandie.

Dodatkowo istnieje możliwość, że Thomas zamelduje się na białych, toskańskich drogach, czyli w wyścigu Strade Bianche

Nie jesteśmy jeszcze pewni, ale podejmiemy tę decyzję w ciągu kilku najbliższych tygodni. Ten wyścig wydaje się być wspaniały

– dodał Geraint Thomas.

Co ciekawe, kalendarz startów kolarza z Cardiff znacząco różni się od tego, który będzie wypełniał jego kolega z drużyny Chris Froome. Obaj panowie ponownie staną na starcie Wielkiej Pętli z jednym celem – zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. Nie mogą zatem dziwić podejrzenia o wewnętrzną rywalizację, choć Thomas je gasi.

Nie pisałem swojego kalendarza startów w taki sposób, aby był zgodny z jego [Chrisa Froome’a]. Po prostu tak się stało. Spotkamy się na zgrupowaniu wysokościowym na Teneryfie, także nie będzie tak, że w ogóle nie będziemy się widywali

– wyjaśnił Geraint Thomas, który ukończył jak na razie jeden wyścig – Volta a la Comunitat Valenciana, na czterdziestym czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej.