fot. Lotto-Soudal

Tim Wellens (Lotto-Soudal) popisał się na finiszu pierwszego etapu wyścigu Ruta del Sol dynamizmem i mocą, dzięki czemu wpisał do swojego palmarès dwudzieste piąte zwycięstwo w karierze. Oto, jak je skomentował. 

W 2018 roku Wellens także wygrał w Alcala de los Gazules, z tym że wtedy miasto to było gospodarzem mety czwartego etapu.

Na ostatnim podjeździe nie byłem pewien, czy powinienem atakować, czy czekać. W zeszłym roku sytuacja, kiedy znajdowałem się na czele tylko z jednym kolarzem była dużo łatwiejsza. Gdy odpowiedziałem na atak [Iona] Izagirre dałem z siebie wszystko do samej linii mety. Obróciłem doświadczenie z poprzedniego sezonu na swoją korzyść. Ciężko byłoby finiszować na stojąco po bruku, więc sprint na siedząco bardzo mi odpowiadał, jak i zresztą cała końcówka

– powiedział Tim Wellens po pierwszym etapie wyścigu Ruta del Sol.

Przed doskonale znanym mu finiszem w Alcala de los Gazules Belg posmakował już w tym sezonie zwycięstwa. Wygrał najbardziej górzysty wyścig z cyklu Mallorca Challenge – Trofeo Serra de Tramuntana.

Potem jednak złapał wirusową infekcję i nie trenował przez tydzień, w związku z czym w oficjalnym komunikacie prasowym drużyna Lotto-Soudal zaznaczyła, że w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu wyścig w Andaluzji nie jest jego celem.

Teraz jednak sytuacja uległa zmianie i Wellens chce zachować koszulkę lidera do samego końca. Jego zdaniem najbardziej decydującym etapem w kontekście klasyfikacji generalnej będzie jazda indywidualna na czas.

Według mojej opinii trzeba będzie mieć oko na Izagirre, ponieważ w tegorocznym Wyścigu dookoła Walencji oraz w ubiegłorocznym Paryż-Nicea pokazał, że potrafi dobrze jeździć na czas. Chociaż ja też nad tym pracowałem i nie mogę się doczekać aż zobaczę tego efekty

– dodał Wellens.

Jutrzejszy, czwartkowy etap poprowadzi kolarzy z Sevilli do Torredonjimeno, gdzie meta znajduje się na podjeździe.