fot. Katusha-Alpecin

Podczas czwartego wyścigu z cyklu Mallorca Challenge Marcel Kittel (Katusha-Alpecin) odniósł pierwsze zwycięstwo od marca 2018 roku. Czy będzie ono stanowiło przełamanie złej passy znakomitego niegdyś niemieckiego sprintera? 

Poprzedni sezon był dla Kittela pierwszym w barwach Katushy-Alpecin. W jego trakcie cierpiał z powodu chorób i braku formy. Z wyścigu Tour de France musiał się wycofać po tym, jak nie zmieścił się w limicie czasu podczas alpejskiego etapu do La Rosiere.

W Trofeo Palma rozpoczął finisz 125 metrów przed metą i był pierwszy na kresce z przewagą większą niż długość roweru.

Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy z tej wygranej, ponieważ to dla mnie coś więcej. To trochę jak powrót po ubiegłym, nieudanym roku, w którym wiele cierpiałem. W ostatnich dniach czułem, że mam dobre nogi i bardzo się cieszę, że mogłem podarować to zwycięstwo moim kolegom. Dodało mi to również pewności. Moja drużyna przez cały dzień wykonywała świetną pracę. Ochraniali mnie i zostaliśmy razem w trudnym momencie na podjeździe. Jestem bardzo szczęśliwy

– powiedział Kittel.

Jeden z menadżerów drużyny Katusha-Alpecin Erik Zabel zdradził, że na podjeździe, na którym w niedzielę poradził sobie tak dobrze, Kittel trenował podczas zimowego zgrupowania drużyny. Dodatkowo kilka dni temu udał się na niego samotnie. Podczas kolacji poprzedniego dnia wszyscy wspólnie ustalili, że będą grać na 30-latka – nawet górale. I opłaciło się.

Współpracuję blisko z Marcelem od trzech miesięcy i muszę powiedzieć, że podoba mi się wszystko, co do tej pory widziałem. Od 1 grudnia trenowaliśmy i byliśmy skupieni na nowym sezonie, nie patrząc w przeszłość. I dziś miło jest zobaczyć rezultaty pracy nas wszystkich

– powiedział Zabel.