Foto: Santos Tour Down Under

Początek startów CCC Team w wyścigach World Tour spowodował, iż poczuliśmy potrzebę przeżywania całej przygody wraz z kolarzami polskiego zespołu. Postanowiliśmy więc rozpocząć cykl materiałów podsumowujących występy zawodników ekipy Dariusza Miłka i Piotra Wadeckiego.

Oczywiście na pierwszy ogień idzie zakończony dziś Tour Down Under, który był debiutem “Pomarańczowych” w gronie najmocniejszych ekip na świecie. Debiutem, który z pewnością na długo zapadnie nam w pamięć. Przejdźmy jednak do konkretów.

Nie da się ukryć, że polski zespół ma za sobą bardzo dobry tydzień ścigania. Co prawda ostatecznie w czołówce klasyfikacji generalnej zabrakło zawodników CCC, to jednak nie można odmówić im tego, czego udało się dokonać.

Przede wszystkim, co nikogo nie zaskoczy, na wielkie słowa uznania zasługuje Patrick Bevin. Nowozelandczyk ma za sobą sześć najpiękniejszych dni w karierze, które niestety okupił mocno potłuczonym ciałem. Jeszcze przed sezonem mało kto spodziewał się, że 27-letni zawodnik będzie w stanie walczyć z najlepszymi. I o to właśnie chodzi.

Malkontenci z pewnością będą przeciwni naszym słowom, lecz przykład Bevina może posłużyć za bardzo dobrą zapowiedź sezonu. Przez całą karierę był on bowiem zawodnikiem, który musiał podporządkowywać się innym. Teraz w końcu dostał szansę, którą niewątpliwie wykorzystał. Podobnie może być też z wieloma innymi zawodnikami, którzy nie są uważani za liderów. Mówi się, że CCC Team nie ma mocnego składu. I to właśnie może być jego największym atutem. Każdy z zawodników w cyklu World Tour może bowiem w końcu się przełamać. Jak Bevin.

Jednocześnie nie można też nie zauważyć solidnego występu Jakuba Mareczko. Co prawda udało mu się finiszować w czołówce tylko na 1. etapie, lecz z pewnością jest to dobry początek. Smuci nieco jedynie postawa Victora de la Parte, który szybko żegnał się z czołówką na krótkich podjazdach.

Podsumowując, był to debiut jak najbardziej na plus. Teraz czekamy na kolejne występy kolarzy startujących w polskim teamie.