Caleb Ewan (Lotto-Soudal) po przekroczeniu linii mety piątego etapu wyścigu Tour Down Under już witał się z gąską, ale chwilę później dowiedział się, że zwycięzcą jest jednak 20-letni Belg – Jasper Philipsen (UAE Team Emirates). 

Sędziowie uznali, że sprint Ewana był nieprawidłowy, a dokładnie, że Australijczyk walcząc o pozycję wykonał niedozwolony ruch głową. W rezultacie został on relegowany na koniec stawki, a zwycięzcą obwieszczono neo-pro Jaspera Philipsena. Jak skomentował to wydarzenie sprinter drużyny Lotto-Soudal?

To rozczarowujące. Bardzo czekałem na pierwsze oficjalne zwycięstwo w barwach Lotto-Soudal. Po przekroczeniu linii mety poczułem ogromną ulgę, ale chwilę później ta radość zniknęła. Mimo wszystko drużyna wykonała wspaniałą pracę. To był trudny i chaotyczny dzień z silnym wiatrem. Wszyscy wiedzieli, że mogą powstać ranty, ale moi koledzy cały czas utrzymywali mnie z przodu. Końcówkę rozpocząłem na idealnej pozycji.

Na ostatnich kilometrach siedziałem na kole Petera Sagana, ale Philipsen szukając sobie miejsca, próbował mnie wypchnąć z tej pozycji. Nie jest dozwolone podnoszenie rąk z kierownicy, więc użyłem swojej głowy, aby nie skończyć na barierkach. Ruchy głową były oczywiście widoczne z helikoptera, ale wielu byłych sprinterów z pewnością potwierdzi, że mój manewr nie był nieprawidłowy.

Oczywiście, muszę zaakceptować decyzję podjętą przez jury, ale nie zgadzam się z nią. Chciałem ochronić siebie i resztę peletonu przed kraksą. Sędziowie nie wysłuchali naszych racji przed podjęciem ostatecznej decyzji. Zanim opuści mnie to poczucie zawodu, z pewnością minie kilka dni. Teraz muszę ukończyć ten wyścig i skoncentrować się na celach, które czekają mnie później.

Tymczasem Jasper Philipsen robi furorę w szeregach swojej ekipy, w której barwach odniósł pierwsze zwycięstwo w karierze na poziomie World Tour po zaledwie pięciu dniach ścigania.

To dla mnie ważne zwycięstwo, w moim pierwszym wyścigu World Tour, ale przyszło ono w dziwny sposób, ponieważ nie mogłem cieszyć się zaraz za linią mety. Wciąż jednak jest to sukces i jestem bardzo zadowolony, że go osiągnąłem.

Końcówka, tak jak w ostatnich dniach, była bardzo dynamiczna, z wieloma atakami, walką o pozycje i kraksą. Ja jednak byłem dobrze ustawiony przed ostatnim zakrętem. Czułem, że mam siłę, aby dobrze zafiniszować i udało się. Dziękuję drużynie za to, że mnie pozyskała i moim kolegom z drużyny za pomoc w ostatnich dniach.

Pełne sprawozdanie z piątego etapu wyścigu Tour Down Under można przeczytać tutaj.