Prognoza pogody dla Cambrils 17 stycznia – 13 stopni, częściowe zachmurzenie, wiatr 14 km/h, szansa opadów 0%.

Dziś przejażdżka z Purito Rodriguezem. Zapisywaliśmy się na nią jeszcze przed wyjazdem, podawaliśmy wielkość roweru, rodzaj pedałów. Brytyjski dziennikarz przywiózł nawet rower ze sobą. Teraz wszyscy zaczynają się zbierać. Poza naszą dziennikarską grupką jeszcze Francuzi, którzy przyjechali tu na rowerowy wypoczynek i zamówili zorganizowanie kilku treningów czy przejażdżek – oferta obejmuje jedno i drugie. Dojeżdżają kolarze Bahrain-Merida – mamy wyruszyć z hotelu razem. Mechanik montuje im przy rowerach migające tylne światełka. Trochę się dziwię. „We Włoszech to jest obowiązkowe na treningu” – mówi. „A poza tym – puszcza do mnie oko – fajnie zwraca uwagę”.

Im nas więcej tym dziwniej się czuję. Trochę jakbym przyszła na basen bez kostiumu. Wszyscy w kolarskich strojach, tylko ja tak po cywilnemu: dżinsy, adidasy, profesjonalny softshell… Ale rower mam przygotowany, bidony napełnione, kask dopasowany. Co tam, niech się przyglądają, jadę! Zanim ruszymy zadaję parę pytań i sprawa się wyjaśnia. Nawet jeśli zrobią przerwę na kawę, to nie będzie cofee ride. 85 km, 3 podjazdy, ponad 1000 m przewyższenia. Widzę, że niektórym rzedną miny, a ja natychmiast wcielam w życie plan B. Ruszamy razem, ale po pierwszym wspólnym kilometrze odbijam w stronę Cambrils zobaczyć miasteczko z wysokości siodełka. Mam czas na to, żeby zadumać się nad morzem, wypić kawę, przejechać się uliczkami miasta, strzelić parę fotek. Jest chłodno – tutaj właśnie jest najzimniejszy tydzień w roku. Jakieś 12-13 stopni, słońce za chmurami, słaby wiatr. Czujecie to? NAJZIMNIEJSZY. Czyli można tu spędzić okrągły rowerowy rok. Aż dziwne, że dociera tu tak niewielu turystów z Polski.

Coś dla ciała za mną, pora na coś dla ducha. Jedziemy do Tarragony. Na trening – tym razem dla wyobraźni. Jestem tu pierwszy raz i zupełnie tego nie żałuję. Tylko zabrakło mi kawy na rynku.

Wieczorem pożegnalna kolacja w miasteczku. Znów jedziemy moją dzisiejszą rowerową trasą. Kolacja z naszymi gospodarzami, organizatorami dzisiejszej wycieczki (cha, cha – wycieczki… Belg biedny ledwo chodzi. Przeszedł dzielnie wszystkie stopnie romańskich ruin, ale nie wiem jak wsiądzie jutro do samolotu), Brentem Copelandem, Purito Rodriguezem i dziennikarzami. Obóz przygotowawczy dziennikarki sportowej przed rozpoczęciem sezonu 2019 można uznać za zakończony.

P.S.

Drużyna Bahrain-Merida bardzo zadowolona z warunków treningowych. Myślę, że do rowerowej mapy Europy warto dopisać kolejne hiszpańskie miasto na C.