fot. Lotto-Soudal

Po tym, jak rozpadła się irlandzka drużyna drugiej dywizji Aqua Blue Sport, Adam Blythe myślał o zakończeniu kariery. Ostatecznie został pozyskany przez drużynę Lotto-Soudal, by stanowić jeden z wagonów sprinterskiego pociągu Caleba Ewana. Portalowi Cyclingnews szczerze opowiedział o meandrach swojej przygody z kolarstwem. 

Kontrakt z Lotto-Soudal “załatwił” 29-letniemu Blythe’owi niejako Ben Swift, który odrzucił ofertę Belgów na rzecz Team Sky. Obaj panowie się przyjaźnią, a pomysł na to, by Blythe zajął miejsce Swifta w ekipie Tomasza Marczyńskiego zrodził się podczas wspólnej przejażdżki. Wszystko zagrało, ponieważ szukano szybkiego kolarza, do pomocy Ewanowi.

W związku z powyższym Adam Blythe wraca do drużyny, w której rozpoczynał przygodę z kolarstwem na wysokim poziomie. Miało to miejsce w 2010 roku. Dodatkowo po raz kolejny złączy siły z Ewanem, z którym ścigali się w Orice GreenEdge (obecnie Mitchelton-Scott) w 2015 roku.

No i jeszcze jedno – drużyna Lotto-Soudal uskutecznia tak zwaną starą kolarską szkołę, która polega na pasji, ciężkich treningach, a w wyścigach walce o zwycięstwa ile sił w nogach. Odległe jest to chociażby od (nie)sławnych marginal gains “Niebiańskich”, które zdaniem niektórych zabiły ducha kolarstwa.

Tutaj jest pasja. Każdy zna się na kolarstwie i nie ma żadnego pieprzenia o małych zyskach. Spogląda się na dane, wszystkie tego typu rzeczy, ale i tak chodzi przede wszystkim o kolarstwo – nikt się tym nie pasjonuje. Chodzi po prostu o to, aby pedałować tak ciężko, jak się potrafi. Podoba mi się tego typu podejście, aby ciężko trenować i próbować zwyciężać

– wyjaśnił Adam Blythe.

W rozmowie z brytyjskim portalem mistrz Wielkiej Brytanii z 2016 roku wrócił jeszcze do czasów swojej kolarskiej młodości, które sportowo nie były najefektywniejsze, ale życiowo – jak najbardziej.

Jestem teraz lepszym kolarzem, ale nie w kwestii wyników. Jestem starszy. Wtedy byłem o wiele młodszy. Pierwszy rok [w Lotto] był dobry, ale drugi już nie tak bardzo, chociaż miałem nadzieję, że będzie dobrze. Osiągnąłem kilka przyzwoitych rezultatów, ale potem przeprowadziłem się do Monako i potoczyło się, jak się potoczyło. Od tamtej pory kariera nie posuwała się naprzód. Teraz mam rodzinę i wszystko uległo zmianie

– szczerze przyznał Blythe.

Dlaczego przenosiny do Monako podziałało na Brytyjczyka niekorzystnie, skoro to księstwo wybiera na miejsce zamieszkania wielu profesjonalnych kolarzy?

Wpadłem po prostu w taki styl życia, że jeśli ktoś zapraszał mnie na drinka, to nie odmawiałem, a to jak wiadomo nie służy kolarzowi. Nie żałuję tego, bo zawarłem wiele interesujących znajomości i nauczyłem się takich rzeczy, których pewnie nie doświadczyłbym, gdybym nie zamieszkał w Monako. Zdałem sobie sprawę, jak trudny jest ten sport, ale wtedy tego nie wiedziałem

– zakończył Adam Blythe.

W barwach Lotto-Soudal Blythe zadebiutuje w wyścigu Tour Down Under, który rozpocznie się 15 stycznia.