Fot. Bahrain - Merida / Bettiniphoto

Doktor historii przemysłu. Współpracuje z Departamentem Historii Gospodarczej Uniwersytetu Mediolańskiego, jego badania koncentrują się głównie na historii przemysłu w czasach nowożytnych i współczesnych. Często widujecie go koło Vincenzo Nibalego. Najczęściej za linią mety, jak robi mu przejście wśród przeciskających się fotografów i dziennikarzy. Na stronie drużyny Bahrain-Merida jego funkcja określona jest jako Communications Officer. Ale ja wolę go nazwać Media Bodyguard.

Geoffrey Pizzorni jest w kolarskim świecie od 6 lat. Przedtem pracował na uczelni, następnie był dziennikarzem pisma Focus. Aż pewnego dnia, na kolarskich Mistrzostwach Włoch Dziennikarzy, stał w kolejce do prysznica za redaktorem naczelnym pisma „Ciclismo”, co zmieniło kierunek jego zawodowego życia. Ten motyw powtórzył się przynajmniej jeszcze raz. Nie ten ze staniem w kolejce. Ten z nieoczekiwaną zmianą.

Już jako dziennikarz sportowy Geoffrey zaczął kolekcjonować bidony. Teraz trochę się wstydzi prosić o nie kolarzy, ale przyznaje, że ma ich w domu około 500. Dzięki temu poznał wielu mechaników i masażystów – to oni rozdają bidony kibicom. Od nich właśnie dowiedział się, że Astana poszukuje człowieka od mediów, który będzie całkowicie oddany do pomocy Vincenzo Nibalego. W listopadzie 2014 trafił na obóz treningowy Astany. Prosto na aferę dopingową, po której Alexander Vinokurov zawiesił team kontynentalny. Od tej pory jest odpowiedzialny za kontakty Nibalego z mediami. Jest dumny z tego, że udało mu się zdobyć zaufanie kolarza.

Fot. Astana / Bettiniphoto

„Vincenzo wie, że moją filozofią jest nie zawracać mu głowy niepotrzebnie. I że jeśli do niego przychodzę, to znaczy, że musi zrobić to, o co proszę.”

Oficer prasowy Geoffrey nie stara się być ciągle blisko zawodnika – dba o jego spokój także nie zawracając mu niepotrzebnie głowy swoją osobą. Ale w czasie wyścigów to dzięki niemu Nibali spokojnie dochodzi do autobusu po zakończeniu etapu. A potem dokładnie wie, co ma zrobić – jaki wywiad, gdzie na kontrolę, którędy na podium – Geoffrey jest przygotowany, żeby być jego przewodnikiem.

„Moja praca polega na tym, żeby przewidywać”

– mówi.

W hotelowym lobby na wyspie Hvar, za każdym razem, kiedy Geoffrey przechodzi, ktoś go wzywa. Widzę, że jest zmęczony. Ale kiedy na chwilę przysiada koło mnie – zastosowałam jego taktykę: nie narzucałam się i nie wołałam – mówi:

„Wiesz, każdy z nas co dzień rano dostaje plan, gdzie ma dokładnie rozpisane wszystko co ma zrobić, gdzie i o której godzinie ma być. Każdy z nas jest elementem tej całości. Dlatego nie można przestać, nie można się zatrzymać. Bo cała drużyna przestanie działać.”

Na wyspie jest pomnik Ivana Vucetica – pochodzący z Hvar antropolog i policjant uważany jest za ojca współczesnej daktyloskopii. Jako pierwszy zidentyfikował przestępcę na podstawie jego odcisków palców. O tym właśnie myślałam rozmawiając z Geoffreyem. Że na trofeum, które Nibali podnosi nad głowę stając na podium są i jego odciski palców.

Z wyspy Hvar – Monika Probosz