fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Czeski kolarz Zdenek Stybar (Quick-Step Floors) ostatnie wielkie zwycięstwo zanotował w 2015 roku – był to wyścig Strade Bianche. Teraz na szczycie jego listy życzeń znajdują się Paryż-Roubaix oraz Ronde van Vlaanderen. 

Mimo braku zwycięstw, Stybar konsekwentnie plasuje się w czołówkach wyścigów zaliczanych do wiosennych klasyków. Na przykład w “Piekle Północy” 2017 był drugi.

Ostatni sezon nie był zły, ale nie da się ukryć, że nie osiągnąłem żadnego wielkiego zwycięstwa. W najważniejszych i najbardziej prestiżowych klasykach plasowałem się jedynie w pierwszych dziesiątkach

– powiedział Stybar portalowi nieuwsblad.be.

Obecnie 32-latek przebywa na Majorce, gdzie samotnie trenuje. Ponadto stara się godzić obowiązki rodzinne, kolarza szosowego i…przełajowego, bowiem nie można zapominać, że Stybar jest trzykrotnym mistrzem świata w kolarstwie przełajowym.

Moich kolegów z drużyny widuję wystarczająco często w trakcie sezonu, dlatego teraz wolę trenować sam. Jeśli zaś idzie o mój kalendarz, to jest on nieco napięty, ponieważ chciałbym spędzić święta Bożego Narodzenia z rodziną, w Czechach, a także kusi mnie, by wystartować w jakichś wyścigach przełajowych. Pracuję nad tym, ale na razie nie mogę powiedzieć, które to będą

– wyjaśnił Zdenek Stybar, który musi znaleźć jeszcze czas na zgrupowanie drużyny Quick-Step Floors – również w grudniu na Majorce.

W obecnej sytuacji ciężar walki w wyścigach klasycznych spocznie przede wszystkim na Stybarze właśnie oraz Yvesie Lampaercie, ponieważ do drużyny Direct Energie odszedł zwycięzca Paryż-Roubaix i Ronde van Vlaanderen Niki Terpstra.