Fot. Dariusz Krzywański (DkpCycling)

Kolejny z polskich zawodników starszego pokolenia postanowił rozstać się z rowerem. Dziś taką decyzję ogłosił Jacek Morajko.

Popularny „Moraj” to jeden z bardziej utalentowanych zawodników z przełomu dekad. Swoją kolarską przygodę rozpoczął w klubie KTK KTUKOL Głuchołazy, następnie kontynuował ją w LKS Ziemia Nyska, LKS Ziemia Opolska. Będąc młodzieżowcem ścigał się we Francji. Jego trenerami byli m.in. Andrzej Zając, Jerzy Wiśniewski i Jerzy Świnoga.

Do jego największych sukcesów w karierze należy zdobycie mistrzostwa Polski ze startu wspólnego w 2010 roku w Kielcach. W tym samym roku odniósł też triumfy w wyścigu Solidarności oraz Małopolskim Wyścigu Górskim, dzięki czemu zwyciężył kolarską Proligę. W 2008 roku uczestniczył w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w wyścigu ze startu wspólnego. Był wielokrotnym uczestnikiem mistrzostw świata, pięciokrotnie jechał w wyścigu Tour de Pologne.

37-letni zawodnik zaliczył też roczną przygodę z zespołem World Tour, startując w 2012 roku w ekipie Vacansoleil – DCM. Tam niestety kontuzja stanęła na przeszkodzie pokazania pełni jego umiejętności.

W sumie Morajko spędził w zawodowym peletonie 16 lat, zaczynając od jazdy w ekipach z Portugalii, takich jak Carvalhelhos – Boavista. Później przyszedł czas na powrót do kraju, gdzie oglądaliśmy go w barwach Mróz – Active Jet czy CCC Polsat Polkowice. Ostatnie 4 lata spędził za to w ekipie Wibatechu.

Po zakończeniu kariery zajmie się rodzinnym biznesem.

Oto co powiedział nam Jacek:

Przyszedł czas i na mnie. Po wielu wspaniałych latach w kolarskiej rodzinie zdecydowałem się na zakończenie tej fantastycznej przygody. Nie do końca był to moment kiedy chciałem kończyć, ale sytuacja rodzinna niestety przyspieszyła decyzję o wycofaniu się z zawodowego ścigania.

Chciałbym podziękować wszystkim osobom które poznałem podczas kariery oraz wszystkim tym którzy w niej mi pomogli. Dziękuje klubowi KTK KTUKOL Głuchołazy za zaszczepienie we mnie żyłki kolarskiej, dziękuję moim pierwszym trenerom Andrzejowi Zającowi oraz Jerzemu Wiśniewskiemu za to ze nauczyli mnie kolarstwa od podstaw. Dziękuje mojemu trenerowi z SMS Żyrardów – Jurkowi Świnodze za pomoc w pierwszych krokach w męskim świecie po oderwaniu od domowego ciepełka.

Serge Bioutteau mój pierwszy dyrektor sportowy we Francji – nauczył mnie języka oraz doprowadził do pierwszych zwycięstw w karierze po wyjściu z kategorii junior. Dziękuję portugalskim dyrektorom a w szczególności profesorowi Jose Santos Carvalhelos Boavista za pomoc w pierwszych krokach w peletonie profi.

Dziękuję Piotrowi Kosmali za najlepsze lata w karierze. Dzięki Piotr Wadecki za zaufanie podczas najlepszych lat kariery i wielokrotne powołanie do reprezentowania kraju w mistrzostwach świata oraz Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie.

Dziękuję prezesowi Dariuszowi Miłkowi z CCC za to że wyciągnął do mnie pomocną dłoń po rozpadzie w grudniu 2010 australijskiej ekipy Pegasus, gdzie miałem podpisany dwuletni kontrakt – dzwoniąc osobiście i mówiąc “Moraj nie przejmuj się u mnie masz miejsce”.

Specjalne podziękowania dla ostatniego dyrektora Wiesława Ciasnochy szefa ekipy Wibatech, który wziął mnie pod skrzydła, mimo że nie były to lata gdzie jak to się mawia w kolarstwie ” fruwałem”. Podziękowanie kieruję też w stronę pana Ryszarda Kołackiego – prezesa Merx Polska za to iż pozwolili mi zakończyć karierę w połowie sezonu, znając moją sytuację rodzinną i wywiązując się z kontraktu do końca (!).

Dziękuje wszystkim kolegom z drużyn oraz wszystkim sponsorom którzy wykładali wielkie pieniądze na kolarstwo. Dziękuje też mojej mamie która wypchnęła mnie w świat  podejmując ciężką decyzje. a także mojej żonie za zaufanie i wyrozumiałość podczas wszystkich lat, kiedy dużą część roku spędzałem poza granicami Polski.

Będzie mi brakowało kolarstwa bardzo, choć nie wykluczam powrotu…

Póki co zająłem się rodzinnym biznesem, który rozpoczął mój śp. Teść i uczę się pracy.

Powodzenia “Moraj”!