fot. Astana

Prezentacja trasy Tour de France zrobiła duże zamieszanie w kolarskim światku. Głos postanowił zabrać także jeden z bossów Astany, Giuseppe Martinelli.

Wiele wskazuje na to, iż przyszłoroczna Wielka Pętla będzie zdecydowanie najbardziej odpowiadać zawodnikom specjalizującym się w jeździe w górach. Doskonale wie o tym Giuseppe Martinelli, który przyznaje, że jest to jedna z najtrudniejszych tras Tour de France w ostatnich latach.

To będzie naprawdę trudny wyścig. Pięć finiszy na podjazdach to naprawdę rzadkość. Na szczęście między Pirenejami i Alpami przyjdą dwa nieco spokojniejsze dni. Dodatkowo krótka czasówka jest najlepszym rozwiązaniem dla dobrych wspinaczy. Z resztą Tom Dumoulin już narzekał. Według mnie, decydujące będą dwa ostatnie, górskie etapy, które są krótkie i bardzo treściwe. Wcześniej wiele powie nam podjazd pod Belles Filles oraz wielka próba na Tourmalet. W 2010 roku straciłem tam 2 kilogramy ze stresu. Mam nadzieję, że tym razem nie będzie aż tak nerwowo

– powiedział Martinelli.

Według włoskiego menadżera, choć Francuzi starali się przygotować odpowiednią trasę dla swoich zawodników, najlepiej wyszedł na tym Vincenzo Nibali.

Na pewno przyszłoroczna trasa pasuje mu bardziej niż ta z tego roku. Mimo to jestem prawie pewien, że Vincenzo zdecydował się już na start w Giro. W końcu wyścig go potrzebuje, a on potrzebuje tego wyścigu. Tak czy inaczej, zawodnicy o jego charakterystyce będą czuli się zdecydowanie najlepiej

– dodał Włoch.

W przypadku zespołu Astana, ciężko wskazać jednoznacznego lidera na przyszłoroczną Wielką Pętlę. Wiele mówi się o tym, iż nowych wyzwań może poszukać Miguel Angel Lopez.