fot. BMC Racing Team

Greg Van Avermaet podczas tegorocznej edycji Tour de France przez osiem etapów nosił koszulkę lidera wyścigu. Doświadczony Belg, który będzie największą gwiazdą finansowanej przez Dariusza Miłka ekipy CCC Team nie ukrywa, że z niecierpliwością wyczekuje zbliżającej się odsłony Wielkiej Pętli, która rozpocznie się w jego kraju.

33-latek po niezłej, lecz pozbawionej błysku kampanii północnych klasyków (meldował się w dziesiątce E3 Harelbeke, Dwars door Vlaanderen, Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix, lecz tylko w pierwszym z wymienionych stawał na podium) z dobrej strony pokazał się podczas Tour of Yorkshire (który wygrał) i Tour de France, gdzie już po trzecim, zwycięskim dla jego BMC etapie jazdy drużynowej na czas przejął żółtą koszulkę i skutecznie bronił jej aż do dziesiątego dnia rywalizacji, kiedy to oddał ją późniejszemu triumfatorowi – Geraintowi Thomasowi (Team Sky).

Van Avermaet, dla którego rok 2019, między innymi z powodu zmian w jego ekipie będzie nowym otwarciem, po prezentacji trasy kolejnej edycji Touru nie ukrywał, że chce namieszać w pierwszej części zmagań.

W przyszłym roku bardzo chciałbym wygrać jakiś etap. Moją uwagę przykuł trzeci odcinek, z Binche do Epernay, ale myślę, że będę w grze o żółtą koszulkę aż do szóstego dnia zmagań, który kończy się wymagającym podjazdem

– ocenił Belg, który nie przekreślał swoich szans na skalp również wtedy, gdy impreza przeniesie się na południe Francji.

 Jeżeli będę w formie, mogę celować w umiarkowanie trudne etapy. Patrząc całościowo, edycja 2019 z pewnością będzie bardziej otwarta niż poprzedniczka, a wyścig powinno się bardzo dobrze oglądać

– dodawał.

Mistrz olimpijski z Rio de Janeiro bardzo cieszył się z faktu, że Wielka Pętla rozpocznie się w jego ojczyźnie, co ma być ukłonem w stronę Eddy’ego Merckxa w 50. rocznicę jego pierwszego zwycięstwa w imprezie. Zapowiedział także, że najlepszą drogą, by oddać hołd legendarnemu „Kanibalowi” będzie atak już na pierwszym etapie, ze startem i metą w Brukseli.