fot. Team Sky

Prezentacja trasy Tour de France 2019 obiła się w mediach szerokim echem. W większości opinie o wyborach Christiana Prudhomme i jego współpracowników są bardzo dobre. Nie inaczej uważamy my.

Przede wszystkim, co najważniejsze, wyścig stał się zdecydowanie trudniejszy. Na sześć podstawowych, górskich etapów, pięć kończy się trudnymi podjazdami, a szósty… zjazdem z Galibier. Można więc z czystym sercem stwierdzić, że przez sześć dni do głosu dochodzić będą najmocniejsi górale. Co więcej, decydujące odcinki będą wyjątkowo trudne, co pozwoli wyłonić naprawdę najlepszego kolarza w stawce.

Dodatkowo, aż 5 etapów można uznać za odcinki pagórkowate. Tym samym dużo więcej możliwości na odniesienie zwycięstwa mogą mieć harcownicy, którzy w wysokich górach stracą dystans. W szczególności chodzi tu o odcinki kończące pierwszy “tydzień” rywalizacji, oraz o etapy do Bagneres-de-Bigorre i Gap. Jednocześnie nie da się ukryć, że w tym terenie ciężko będzie powalczyć sprinterom.

Tutaj pojawia się bardzo duża szansa dla zawodników ekipy CCC. Jak wiadomo, team prowadzony przez Jima Ochowicza i Piotra Wadeckiego będzie przede wszystkim celował w wygrane etapowe, do czego przydać się mogą m.in. Stefan Denifl, Serge Pauwels, Greg van Avermaet czy Alessandro De Marchi. Co by nie mówić, pagórki powinny należeć do zawodników polskiego zespołu, choć należy też pamiętać, że najsilniejsi nie będą mogli tracić tam koncentracji.

Przechodząc dalej, aż osiem etapów (choć na pierwszy rzut oka tego nie widać), będzie odpowiadać sprinterom. Tym samym także Peter Sagan czy Fernando Gaviria będą mieli okazję powalczyć o jak najlepsze wyniki w grupowych finiszach. Nam pozostaje mieć nadzieję, że udział w nich wezmą też Szymon Sajnok czy Jakub Mareczko.

Co jest jednym z niewielu minusów przyszłorocznej trasy, tylko dwa krótkie etapy będą miały miano jazdy na czas. Już drugiego dnia do zawodnicy ruszą do walki w drużynówce. W drugim tygodniu rywalizacji dojdzie za to do pojedynku najlepszych specjalistów od samotnej walki z czasem. Wydaje się, że z czasówkami problemy są dwa. Po pierwsze, dystans jest nieco za krótki. Po drugie, jest ona ułożona nieco za wcześnie.

Teraz przyszedł czas na wskazanie najważniejszych punktów przyszłorocznego wyścigu. Wydaje się, że należy wskazać tu trzy etapy. Najpierw najmocniejsi kolarze w peletonie będą musieli zmierzyć się z naprawdę bardzo trudnym etapem w Wogezach. To tam do pokonania będą trzy naprawdę ciężkie podjazdy, w tym jeden na metę. W międzyczasie peleton wspinał się będzie też na nieco mniejsze, lecz strome wzniesienia. To tam dowiemy się, kto będzie groźny, a kto przestrzelił z formą.

Kolejnym niezmiernie ważnym odcinkiem będzie ten kończący się na Col du Tourmalet. To tam dojdzie do drugiego wielkiego sprawdzianu. Nie da się ukryć, że choćby najmniejsza słabość na “królowej Pirenejów” może przekreślić wszelkie szanse na dobre miejsce w klasyfikacji generalnej. W końcu to jeden z najtrudniejszych podjazdów w Europie.

No i na koniec, najważniejszy, najtrudniejszy, najbardziej epicki etap Tour de France 2019. Mowa oczywiście o etapie nr 20, gdzie zmieszczono trzy podjazdy, w tym jeden liczący ponad 33 kilometry. Tam wszystko się rozstrzygnie. Będzie pięknie? Na pewno.

My już nie możemy się doczekać…