fot. Dimension Data

Zwycięzca dwóch etapów w hiszpańskiej Vuelcie Ben King (Dimension Data) zapewnił sobie udział w mistrzostwach świata w kolarstwie szosowym w Innsbrucku. E-mail z wiadomością o selekcji do składu Stanów Zjednoczonych otrzymał dzień po pierwszym sukcesie. 

To naprawdę wielki zaszczyt. Zwycięstwa podczas Vuelty sprawiły, że zostałem wybrany niejako automatycznie. Mam nadzieję utrzymać dobrą formę. Nasza drużyna może wystawić tylko czterech zawodników, więc rywalizacja będzie zacięta

– powiedział Ben King portalowi VeloNews.

Nie wiadomo jeszcze, kto zajmie pozostałe trzy miejsca w składzie Amerykanów – to ma zostać ogłoszone niebawem. Można jednak przypuszczać, że będzie to między innymi imponujący ostatnio Sepp Kuss (LottoNL-Jumbo), choć 23-latek powiedział ostatnio, że na razie koncentruje się na pracy dla George`a Bennetta i Stevena Kruijswijka i nie myśli jeszcze o światowym czempionacie.

W obecnym systemie regulującym to, ilu zawodników może wystawić dana reprezentacja na mistrzostwa świata, Stany Zjednoczone nie odnajdują się najlepiej. Kolarze stamtąd nie wygrywają wyścigów etapowych, ani etapów sprinterskich na poziomie World Tour, dlatego w Austrii najprawdopodobniej zostaną zdominowani przez takie składy jak Włochy, Hiszpania czy Kolumbia.

Myślę, że kwestia Stanów polega na tym, że kolarze ścigający się w World Tourze pracują dla innych. W związku z tym nie zbieramy punktów, by otrzymać więcej miejsc na imprezy takie jak mistrzostwa świata. Mam jednak nadzieję, że będziemy mogli wystawić większą reprezentację na igrzyska olimpijskie. Otrzymanie powołania do składu olimpijskiego jest moim kolejnym wielkim celem w karierze

– powiedział Ben King.

Tymczasem King będzie miał szansę poprawić 12. lokatę Alexa Howesa na mistrzostwach świata w Richmond (2015). Natomiast miejsce w pierwszej piątce kolarz zza Oceanu zajął ostatnio w 1999 roku i był to Chann McRae.