fot. Dimension Data

Pierwszy tydzień Vuelta a Espana za nami. Czas więc na powrót do naszosowych ocen. W takim razie, co było największym plusem, a co minusem?

Plusy:
Kilka dni radości
Co by nie mówić, początek Vuelty był dla nas bardzo udany. W szczególności chodzi tu o Michała Kwiatkowskiego, jego koszulkę lidera i długą walkę o jej obronę. Nie da się ukryć, że do niedzielnego etapu naprawdę mogliśmy liczyć na bardzo dobry wynik Kwiato w klasyfikacji generalnej. Szkoda, że teraz przyjdzie mu przejść na pozycję pomocnika Davida de la Cruza.

Królewskie osiągnięcia
Kto jest prawdziwym królem pierwszego tygodnia Vuelty? Zdecydowanie Ben King! Amerykanin miał naprawdę dobrego nosa. W końcu dwa zwycięstwa etapowe z ucieczek (!) w pierwszym tygodniu wielkiego touru (!!!) to wynik niecodzienny. Dodając do tego bardzo przyjemny charakter zawodnika Dimension Data, otrzymujemy satysfakcjonującą mieszankę. Hej Ben, oby tak dalej!

Jak wino
Bez wątpienia drugim bohaterem ostatnich dziewięciu dni jest Alejandro Valverde. El Bala, podobnie jak King, zgarnął do tej pory dwa etapy, jednocześnie zachowując wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej. Szkoda jedynie, że doświadczony Hiszpan nie będzie raczej w stanie zająć miejsca na podium w klasyfikacji generalnej.

Minusy:
Limit pecha
Choć Rafał Majka nie zrobił nic złego, jego osoba ląduje w minusach. Wszystko przez limit pecha, wykorzystany przez kolarza BORA – hansgrohe w ciągu kilku pierwszych dni. Kiedy wydawało się, że Zgred będzie w stanie powalczyć o dobre miejsce w klasyfikacji generalnej, defekt pokrzyżował jego plany i wręcz zmusił go do zostania pomocnikiem Emanuela Buchmanna. Szkoda nam Rafała, bo naprawdę widać, że mu bardzo zależy.

Nadzieja umarła ostatnia
Choć liderem ekipy Education First jest Rigoberto Uran, wielu kibiców liczyło na co najniej solidny występ Michaela Woodsa. Niestety Kanadyjczyk nie jest w stanie nawiązać do bardzo dobrego wyścigu sprzed roku, nad czym bardzo ubolewamy. Potrzeba w peletonie takich zawodników na topie, a Woods był naturalnym kandydatem na pozycję silnego i wyluzowanego kolarza zza oceanu.