fot. Aqua Blue Sport

Stowarzyszenie Profesjonalnych Kolarzy (CPA) będzie monitorować, czy drużyna Aqua Blue Sport wywiąże się ze zobowiązań finansowych wobec kolarzy. Irlandzka drużyna drugiej dywizji przestała istnieć i w ostatniej chwili wycofała się z trwającego wyścigu Tour of Britain. 

Prezes CPA w Wielkiej Brytanii i Irlandii Ben Greetham powiedział w rozmowie z portalem CyclingTips, że jego organizacja będzie nadzorowała, czy kolarzom drużyny Aqua Blue Sport zostaną wypłacone należne pieniądze.

Zgodnie z prawem, chłopcy muszą otrzymać wynagrodzenie, ponieważ mają to zapisane w kontraktach. W związku z tym wysłaliśmy list do Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI), do drużyny, a także ja rozmawiałem z kolarzami. Kierownictwo Aqua Blue Sport twierdzi, że zamierza honorować kontrakty, ale czy w rzeczywistości tak będzie?

– powiedział Greetham.

Poza kolarzami, którym należy się wypłata pensji do końca tego sezonu, są jeszcze ci, którzy mają ważne kontrakty na kolejne lata. To m.in. zwycięzca etapu w hiszpańskiej Vuelcie 2017 – Stefan Denifl oraz mistrz Irlandii Conor Dunne, którzy przedłużyli ostatnio umowy z zespołem na kolejne dwa lata. Ponadto są to: były mistrz Stanów Zjednoczonych Larry Warbasse i “neo-prosi” – Eddie Dunbar oraz Casper Pedersen.

Informacja o tym, że nie będzie zapowiadanego połączenia z drużyną Veranda`s Willems-Crelan pojawiła się w ubiegły poniedziałek. W konsekwencji drużyna nie będzie już brała udziału w wyścigach, zatem jej zawodnicy zostali pozbawieni szansy walki na szosie o kontrakty.

W tym momencie kolarze znaleźli się w trudnej sytuacji, ponieważ nie mogą się ścigać, a chcą, ponieważ muszą zdobywać dobre wyniki, by zapewnić sobie nowe kontrakty. Próbuję się teraz dowiedzieć, czy mogą startować w stroju Aqua Blue Sport, czy też może mają możliwość rywalizowania bez koszulki tej drużyny. A jeśli by tak zrobili, to czy ich kontrakty stracą ważność, a drużyna powie: “nie zapłacimy wam”?

– pyta Ben Greetham.

Gdy upadały takie drużyny jak T-Mobile czy Rabobank, ich sponsorzy tytularni będący de facto wielkimi firmami, byli zobligowani do wypełnienia należności wobec kolarzy i członków obsługi. W tym przypadku sprawa wygląda inaczej, ponieważ finansowanie pochodziło niejako od osoby prywatnej – właściciela Ricka Delaneya.

Delaney powiedział w rozmowie z Cycling Podcast, że zamierza zapłacić tym kolarzom, którzy mają kontrakty na przyszły sezon i nie znajdą nowych pracodawców. Według medialnych doniesień część z nich domówiła się z nowymi drużynami, a część nie.