Artur Machnik / naszosie.pl

Tegoroczne mistrzostwa świata w Innsbrucku są dla Włochów szansą na pierwszą od dekady tęczową koszulkę. Selekcjoner kadry, Davide Cassani jest zdania, że Vincenzo Nibali może sięgnąć po triumf nawet, jeżeli po kontuzji zdoła odzyskać „90% procent dawnej formy”.

Przymomnijmy: „Rekin z Mesyny” zaliczył poważny upadek na podjeździe do Alpe d’Huez podczas tegorocznej edycji Tour de France. Musiał przejść zabieg kręgosłupa i choć na szosę wrócił zaskakująco szybko, sam przyznaje, że do wypracowania optymalnej formy wciąż mu daleko. Mimo to zdecydował się na start w Vuelta a Espana, gdzie ma polować na etapowe skalpy i próbować odbudować się przed mistrzostwami świata.

Według Cassaniego, Nibalego stać w Innsbrucku na dokonanie rzeczy wielkich.

Enzo zaczął rok od genialnego triumfu w Mediolan – San Remo, ale potem nadszedł dramat we Francji. Liczę, że Vuelta będzie dla niego crescendo, a jeżeli zdoła odzyskać choćby 90% dawnej formy, w Austrii powalczy o złoto

– ocenił.

W razie, gdyby jednak rekonwalescencja dość już rutynowanego Włocha nie przebiegła pomyślnie, Cassani ma w rękawie drugiego asa – Fabio Aru.

Podczas Giro d’Italia zawiódł (musiał wycofać się po 18. etapie, ale już wcześniej wypadł z walki w „generalce” – przyp. red.), lecz Tour de Pologne pokazał, że jego forma stale rośnie

– zauważył.

Ostatnim włoskim mistrzem świata w wyścigu ze startu wspólnego był Alessandro Ballan, który sięgnął po złoto w 2008 roku w Varese. Dwie wcześniejsze edycje czempionatu wygrał z kolei Paolo Bettini.