Artur Machnik / naszosie.pl

Od wielu miesięcy trwają dyskusje dotyczące najlepszego sposobu przygotowań do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Głos na ten temat postanowił zabrać także Davide Cassani – selekcjoner reprezentacji Włoch.

Cassani z pewnością ma podstawy, by wyrazić swoją opinię na ten temat. Nie tylko ze względu na swoje olbrzymie doświadczenie – w końcu z zawodowym kolarstwem związany jest już od 37 lat, ale też dlatego, że już kilkukrotnie zdarzało mu się spędzić w Tokio część lipca – po raz ostatni podczas próby przedolimpijskiej, którą zresztą wygrał jego kolarz – Diego Ulissi.

Największym problemem będą panujące w Tokio wilgoć oraz upały. W środku lata tamtejszy klimat jest naprawdę nie do zniesienia. W tym roku, 21 lipca, a więc niemal równy rok przed wyścigiem, byliśmy na próbie przedolimpijskiej i nie było łatwo, ale dało się to znieść. To jednak wcale nie oznacza, że w przyszłym roku będzie tak samo – np. dwa lata temu o tej samej porze było naprawdę duszno. Na szczęście kolarze potrafią się przystosować do niemal wszystkich warunków. W tym roku w Yorkshire było wyjątkowo mokro i zimno, a oni i tak dali radę się ścigać. Podobnie było na kilku etapach Vuelty. Trzeba będzie przyjechać do Tokio kilka dni przed startem, a wcześniej podjąć kilka działań adaptujących zawodników do wysokich temperatur. Jestem pewien, że dobrze wywiążemy się z tego zadania i przylecimy do Japonii dobrze przygotowani

Powiedział włoskiej La Gazzetta dello Sport.

Oczywiście ważny będzie także kalendarz startów, jaki wybiorą zawodnicy. Część z nich – w tym Michał Kwiatkowski i Chris Froome decydują się połączyć start w Tour de France, z występem na igrzyskach. Takie same plany ma też Alejandro Valverde, który przecież do Tokio pojedzie w roli faworyta, natomiast Christian Prudhomme w niedawnej rozmowie z nami przyznał, że jego zdaniem ciężko sobie wyobrazić lepsze przygotowania do Tokio, niż przejechanie chwilę wcześniej 3-tygodniowego wyścigu. Jednak Cassani nie zgadza się z takim stawianiem sprawy.

Trzy lata temu Tour kończył się na dwa tygodnie przed wyścigiem olimpijskim. Mimo to Vincenzo postanowił pojechać do Francji jedynie treningowo, nie walcząc o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej. Opłaciło mu się to – stracił szanse na medal nie z powodu słabej dyspozycji, tylko ze względu na upadek w końcówce. Z kolei zawodnicy walczący o czołowe miejsca w Wielkiej Pętli, na Igrzyska przyjechali zmęczeni i skończyli wyścig na odległych lokatach. Teraz połączenie obu wyścigów będzie jeszcze trudniejsze, ponieważ między jednym a drugim jest zaledwie sześć dni przerwy. Dlatego najlepiej jest przejechać Giro, a później przygotowywać się do startu w Tokio na innych wyścigach

– dodał.

Podobnie jak on myślą również jego podopieczny – Vincenzo Nibali, Francuz Romain Bardet, który postanowił po raz pierwszy od siedmiu lat odpuścić start w Tour de France, a także wielu innych kolarzy. Tego jak ich przewidywania mają się do rzeczywistości dowiemy się jednak dopiero podczas samego wyścigu.