Finisz pierwszego etapu Tour de Pologne był prawdziwym popisem Pascala Ackermanna. Kolarz BORA – hansgrohe po długim sprincie pewnie pokonał rywali, przejmując żółtą koszulkę lidera.

Według Niemca, pierwszy etap tegorocznego Tour de Pologne nie był tak łatwy, jak wszyscy się spodziewali. Wzgórza wokół Krakowa dały się kolarzom we znaki i zostały odpowiednio wykorzystane przez kolarzy BORA – hansgrohe.

Było trudniej niż się spodziewaliśmy, bo trasa cały czas prowadziła w górę lub w dół. Zdecydowaliśmy więc zrobić wyścig tak ciężki, jak tylko było to możliwe. Team wykonał dzisiaj kapitalną robotę, od samego początku dyktując tempo w peletonie i ustawiając wszystko pod mój finisz. W końcówce zostałem jeszcze wyprowadzony na idealną pozycję, co pozwoliło mi wygrać

– powiedział Ackermann.

Jak co roku, końcówki etapów Tour de Pologne prowadzą po typowych dla naszego narodowego wyścigu rundach w miastach. Mistrz Niemiec przyznał, że to utrudniło sprinterską rozgrywkę.

Ostatnie kilometry nie były łatwe, gdyż wymagały aktywnej jazdy. Na szczęście miałem obok siebie kolegów, którzy cały czas wyciągali mnie na odpowiednie miejsce. Sam sprint zacząłem wcześnie i widziałem, że Alvaro się zbliża, lecz miałem świadomość, że meta jest wystarczająco blisko

– dodał młody sprinter.

Sezon 2018 jest dla Ackermanna bardzo udany. Do tej pory udało mu się m.in. wygrać etap Critterium du Dauphine, lub rozgrywany w ubiegłą niedzielę Ride London Classic.

Wydaje mi się, że wygranie mistrzostw Niemiec pozwoliło mi bardzo podnieść swój poziom. Jeździ mi się teraz wygodniej i lepiej, co pokazałem zarówno dziś, jak i tydzień temu w Londynie

– dodał.

24-letni zawodnik przyznał też, że ma zamiar walczyć o utrzymanie koszulki lidera aż do pierwszego etapu górskiego.

W kolejnych dniach na pewno postaram się obronić koszulkę lidera. Kiedy przyjdą góry, pałeczkę przejmą moi koledzy, którym wówczas będę próbował w jakikolwiek sposób pomóc

– zakończył Ackermann.