fot. Tour de France

Używanie rac na trasie Tour de France zostało oficjalnie zakazane. Środki pirotechniczne podczas tegorocznej edycji wyścigu pojawiały się bardzo często i przyczyniły się do powstania kilku niebezpiecznych sytuacji.

Podczas etapu z metą w Alpe d’Huez wywołane przez race zadymienie pośrednio przyczyniło się do upadku Vincenzo Nibalego (Bahrain-Meria), który w jego wyniku musiał wycofać się z Tour de France. Wyjeżdżając z chmury dymu Włoch zahaczył bowiem o jednego z widzów. Dzień później ponownie było bardzo niebezpiecznie – tym razem jeden z kibiców wrzucił racę w środek jadącego peletonu. Na szczęście nie doprowadziło to do żadnego upadku.

Organizatorzy Touru doskonale zdają sobie sprawę, że używanie pirotechniki jest skrajnie niebezpieczne, dlatego w porozumieniu z prefekturami departamentów, w których pojawi się jeszcze wyścig, doprowadzili do wprowadzenia zakazu jej stosowania przy trasie. Dzięki temu policja będzie mogła reagować jeszcze zanim race zostaną użyte.

Często mówi się, że dla kolarzy najgorsza jest mgła, bo ogranicza widoczność. Tymczasem race obok zadymienia powodują jeszcze podrażnienie dróg oddechowych. Na trasie nie ma dla nich miejsca

– mówił szef ASO, Christian Prudhomme.

Do zakończenia Tour de France pozostało jeszcze sześć etapów.