fot. ASO/Alex Broadway

Alpy za nami! Dwunasty etap Tour de France zdecydowanie wywiązał się z miana królewskiego. Działo się dużo przez całe 5 godzin ścigania, więc tym przyjemniej zapraszamy Państwa na dzisiejszą porcję ocen.

Plusy:
Analiza SWOT
Kiedy zastanawialiśmy się nad mocnymi i słabymi stronami dzisiejszego widowiska, te pierwsze zdecydowanie przeważyły. Nie będzie kłamstwem określenie, iż królewski odcinek tegorocznego Tour de France może do końca wyścigu pozostać najciekawszym. Atak Kruijswijka, wielki odjazd, podkręcanie tempa przez AG2R i Movistar, pościg Sky, ataki na ostatnim podjeździe… takie kolarstwo chcemy oglądać. Wielka czwórka tegorocznego wyścigu powinna zapamiętać, że dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Dzięki temu, w Pirenejach możemy być świadkami kolejnych kapitalnych dni.

Metoda prób i błędów
Z zawodników walczących o podium, na bardzo duże słowa uznania zasługuje trójka Romain Bardet – Steven Kriujswijk – Tom Dumoulin. Wszyscy zrobili dziś coś, na co wszyscy liczyliśmy – atakowali i dawali z siebie 250 procent. Taka postawa, niezależnie od wyniku (który i tak był niezły, szczególnie z punktu widzenia Dumoulina), zasługuje na wszelkie wyrazy uznania. Zobaczymy jakie będzie ich samopoczucie w Pirenejach. Może Nibali i Roglic będą jeszcze w stanie ich dojść? Nie mamy nic przeciwko.

Minusy:
Dziki wojownik
Od kilku lat, atmosfera na kolarskich podjazdach robi się coraz bardziej… gorąca? Chora? Ciężko to określić. Dziś przekonał się o tym Vincenzo Nibali. Włoch na upadku spowodowanym przez kibica stracił sporo czasu, co z pewnością nie ułatwi mu walki w generalce. Szkoda tylko, że ofiara “nierozważnego fana” nie jest aż tak medialna, bo zrobienia porządku z “lekko wstawionymi kibicami” nie mamy się raczej co spodziewać*.

Gigant na glinianych nogach
Już jutro na olx: duży zespół kolarski poszukuje lidera z prawdziwego zdarzenia. Doświadczenie nie jest wymagane. Praca w różnych krajach Europy, zatrudnienie zgodne z prawem hiszpańskim. Przed wyścigiem wydawało się, że podopieczni Eusebio Unzue będą głównymi rywalami Team Sky. Jak się jednak okazuje, każdy z trzech liderów (!) poniósł już mniejsze lub większe straty. Tym samym trio Landa-Quintana-Valverde będzie teraz musiało szukać różnych środków, by wrócić do gry. Czy im się uda? Śmiemy wątpić.

 

*Wedle informacji l’Equipe, Nibali upadł po kolizji z motocyklem policyjnym. Tym samym ponownie należy powrócić do rozmowy na temat ilości mechanicznych jednośladów na trasach kolarskich wyścigów.