fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Siódmy etap Tour de France za nami! Dziś co prawda nie działo się wiele, lecz oceny trzeba wystawić. Zapraszamy do zapoznania się z poniższym zestawieniem.

Plusy:
Oszukać system
Co by nie mówić, dzisiejsze zwycięstwo Dylana Groenewegena jest niespodzianką. Do tej pory Holender nie wyglądał najlepiej i miał spore problemy z finiszowaniem na wysokich miejscach. Dziś jednak udało mu się zamknąć usta krytykom, o czym nie omieszkał przypomnieć na linii mety. W końcu pojawiła się w sprincie jakaś różnorodność!

Walka z wiatrakami
Oprócz Groenewegena, chcielibyśmy dziś pochwalić wszystkie zespoły odpowiedzialne za próbę rozerwania peletonu na wiatrach. Nie od dziś wiadomo, że w północnej Francji jest to najlepszy sposób na utrudnienie wyścigu. Szkoda, że dziś aż tylu zawodników było czujnych. Może jutro…

Minusy:
Do kołyski
Czyste mieszkanie, obiad na cały weekend, skończone prasowanie i wyprane buty – to największe skalpy, które udało nam się “zdobyć” podczas dzisiejszego etapu. Z trasy tak potwornie wiało nudą, że niezmiernie ciekawe stały się wszystkie żmudne obowiązki domowe. Z drugiej strony, może zawodnicy zdają sobie sprawę, że ze względu na oglądanie ich walki, często nie mamy czasu na te czynności?

Zagubieni w akcji
Choć dziś Dylan Groenewegen zdołał przeciwstawić się potężnym Gavirii i Saganowi, pozostali sprinterzy wciąż pozostają w ich głębokim cieniu. Kristoff, Kittel, Cavendish czy Laporte nie są w stanie wykorzystać nawet bardzo dobrego rozprowadzania, gubiąc się w najważniejszym momencie. Wydaje nam się, że żaden z nich nie sięgnie po etapowy skalp w tegorocznym wyścigu (obyśmy się mylili).