(c) ASO/ letour.fr

Od kilku lat, każdy wielki tour stał pod znakiem wielkiego ścigania w trzecim tygodniu. W ten sposób, ostatnie 7 dni rywalizacji stało się wręcz mitycznym okresem zwycięzców. Podczas tegorocznego Tour de France może być jednak inaczej.

Nowoczesne kolarstwo ma z pewnością kilka cech charakterystycznych. Wszechstronność stała się poniekąd rozmienianiem na drobne, walka z dopingiem jest równie ważna co same wyniki, a w wielkich tourach najważniejszy jest trzeci tydzień. Wiele jednak wskazuje na to, że w tym sezonie sytuacja może się zmienić. Wszystko za sprawą organizatorów Tour de France, którzy nieco zmienili układ trasy.

Pierwszą nowinką, która przyjęła się już przed rokiem, jest bardzo specyficzne ułożenie ścigania w pierwszym tygodniu. To właśnie pierwsze 9 etapów będzie zupełnie pozbawione gór, a największą trudnością dla kolarzy będą bruki Roubaix oraz wiatry północnej Francji. To właśnie tam wyścig będzie można przegrać, lecz na pewno nie wygrać.

Najważniejsze będzie jednak miało miejsce już na początku drugiego tygodnia. Etapy 10-11-12 to prawdziwa droga przez mękę. Organizatorzy zapewnili kolarzom niezwykle trudną przeprawę przez Alpy, która może już okazać się decydująca odnośnie zwycięstwa w wyścigu. Dodając do tego odcinek numer 14 kończący się na górze Jalabaerta, mamy do czynienia z bardzo trudnym tygodniem ścigania. Co więcej, zamykający ten okres etap do Carcassone także do łatwych należeć nie będzie.

Tutaj przychodzi moment najważniejszy. Trzeci tydzień, który z reguły był decydujący, tym razem może okazać się jedynie fazą przelotową. Na sześć ostatnich dni wyścigowych, jedynie dwa wydają się być odpowiednie dla liderów. Mowa o odcinkach do Luchon oraz Saint-Lary-Soulan. To tam liderzy będą mieli ostatnią okazję na nadrobienie paru sekund w trudnym terenie. Co prawda organizatorzy reklamują jeszcze etap numer 19, lecz wydaje się, że poszatkowany podjazd pod Col d’Abisque nie będzie już tak “groźny”. Tym samym, trzeci tydzień będzie już łatwiejszy niż poprzedni.

Czy taki układ trasy może coś zmienić? Czy nowa kolarska tradycja zostanie w ten sposób znieważona? Zasadniczo nie mamy nic przeciwko. W końcu wyścig na wcześniejszych atakach może naprawdę wiele zyskać. Oby tylko tak też było.