movistarteam.com

Bask jest jednym z trzech liderów Team Movistar i wreszcie będzie miał szansę pojechać “na własne konto”.

Landa w ostatnich latach był (nie do końca) wiernym pomocnikiem liderów swoich ekip w górach – jego praca przynosiła m.in. sukcesy Fabio Aru czy Christophera Froome’a,  a przy okazji kończyła się trzecią lokatą w Giro d’Italia czy czwartą w Tour de France (sekundę za podium!) i czterema zwycięstwami etapowymi w wielkich tourach. Niepokorny zawodnik ciągle jednak chciał mieć możliwość pojechania “na własne konto” – dwukrotnie próbował tego w Giro d’Italia w barwach Team Sky, ale pech przekreślał jego szanse.

Od sezonu 2018 Bask reprezentuje Team Movistar i na Tour de France będzie jednym z trzech liderów ekipy. Nietypowa taktyka zespołu Eusebio Unzue ma się zakończyć pokonaniem Christophera Froome’a (Team Sky), który ma już w nogach zwycięskie Giro d’Italia. Landa stwierdził jednak, że pomimo przejechanego La Corsa Rosa to Brytyjczyk wciąż jest faworytem.

Froome jest na szczycie. Wygrał Giro i ukończył wyścig w znakomitej formie, jestem pewien, że będzie bardzo silny we Francji. Wygrał tutaj cztery razy i to z nim trzeba wygrać. Na pewno ruszy “z kopyta”, ale za jazdę w Giro może zapłacić w ostatnim tygodniu. Z nim w składzie Team Sky przejmie pełną odpowiedzialność za pracę w peletonie, tak jak w ostatnich latach. Oczywiście jest wielu mocnych zawodników: Porte, Uran, Bardet, Nibali… lista startowa jest na tyle mocna, że nie można się skupiać tylko na Froomie.

W zeszłym roku Landa w Tour de France był w znakomitej formie, ale pomagał Froomowi, przez co zabrakło mu sekundy do załapania się na podium. Wtedy w nogach baskijskiego zawodnika było już m.in. Giro d’Italia, więc pod koniec rywalizacji pojawiło się zmęczenie. Tym razem kolarz Movistaru liczy na nieco inny scenariusz.

Przyjeżdżam na Tour de France z trzydziestoma dniami wyścigowymi, ale ważniejszy od tego jest fakt, że podchodzę do wyścigu zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. W dwóch ostatnich sezonach najpierw byłem na Giro, więc przyjeżdżałem na start we Francji mając za sobą szczyt formy kilka tygodni wcześniej – chodziło o to, by utrzymywać wydolność. Tym razem oczekuję na wzrost formy wraz z etapami i nieco większą świeżość w ostatniej części zmagań.