Quick-Step Floors © Maximiliano Blanco

Fernando Gaviria (Quick-Step Floors) sposobi się do debiutu w Tour de France. 23-latek, który w tym sezonie zanotował już siedem zwycięstw, liczy na zdominowanie rywalizacji sprinterów, choć jednocześnie zdaje sobie sprawę, że nie będzie to łatwe zadanie.

Młody Kolumbijczyk nieustannie się rozwija, choć w ostatnim czasie prześladować zaczął go pech. Po kapitalnym otwarciu sezonu (etapowe skalpy w rodzimym Colombia Oro y Paz oraz odbywającym się w Argentynie Vuelta a San Juan), w trakcie Tirreno-Adriatico poważnie ucierpiał w kraksie, łamiąc kość śródręcza, przez co opuścić musiał całą kampanię wiosennych klasyków. Do rywalizacji powrócił dopiero pod koniec kwietnia w Tour de Romandie, a ostatnio oglądać go mogliśmy podczas Tour of California, gdzie wygrał trzy etapy i klasyfikację punktową.

Wydaje się zatem, że po kontuzji nie ma już śladu, a przygotowania do debiutu w „Wielkiej Pętli” idą zgodnie z planem. Potwierdza to z resztą sam Gaviria.

 Jak dotąd nie miałem szczęścia, ale wygląda na to, że teraz wszystko jest już OK. Szykuję się do Touru i wygląda na to, iż uda mi się zrobić wszystko, co możliwe, by być tam w najwyższej możliwej formie

– mówił Kolumbijczyk w rozmowie z Velonews.

Zapytany o to, kto będzie jego najgroźniejszymi rywalami w walce o etapowe skalpy, bez wahania wskazał na duet zza naszej zachodniej granicy: Andre Greipela (Lotto Soudal) i Marcela Kittela (Katusha – Alpecin).

Przed rokiem Kittel wygrał aż pięć etapów, ale także „Gorilla” będzie niebezpieczny. Będzie trzeba mieć na nich oko, choć z pewnością pojawią się również inni przeciwnicy

– ocenił, dodając, że jest wdzięczny ekipie Quick-Step Floors za okazane mu zaufanie.

W wieku 23 lat będę miał szansę zaprezentować się w najważniejszym wyścigu kalendarza. To pokazuje, że jestem już wystarczająco dojrzały, by osiągać wielkie wyniki

– podsumował.