fot. Team Sky

Hiszpański specjalista prawa sportowego, Jose Rodriguez jest zdania, że sprawa Christophera Froome’a może się wyjaśnić jeszcze przed Tour de France. Dodał on również, iż linia obrony kolarza Team Sky brzmi wiarygodnie.

Kolarski świat nerwowo wyczekuje wyjaśnienia sprawy Christophera Froome’a, w organizmie którego wykryto podczas ubiegłorocznej edycji Vuelta a Espana podwyższony poziom salbutamolu. Na opieszałość Międzynarodowej Federacji Kolarskiej zdecydowanie zareagowali jak dotąd tylko organizatorzy Tour de France, który zapowiedzieli, że nie dopuszczą „Białego Kenijczyka” do startu, jeżeli przed rozpoczęciem imprezy nie zapadną w tej kwestii wiążące decyzje.

Ciekawy punkt widzenia zaprezentował w sobotę na łamach hiszpańskiego „Mundo Deportivo” uznawany za najlepszego w tym kraju specjalistę prawa sportowego Jose Rodriguez. Jego zdaniem przypadek Froome’a jest na tyle złożony, iż grozić mu może nawet czteroletnia dyskwalifikacja, choć z drugiej strony… nie będzie dla niego zaskoczeniem, jeżeli Brytyjczyk okaże się niewinny.

Zazwyczaj w takich sprawach orzeka się stosunkowo szybko, dlatego przeciąganie sprawy Froome’a może budzić zdziwienie. Prawdopodobnie mamy tu jednak do czynienia z poważną debatą naukową, która spowalnia cały proces

– ocenił Rodriguez, który przyznał, iż linia obrony obrana przez kolarza (skumulowanie przyjmowanego salbutamolu i uwolnienie się go w jednym momencie) brzmi wiarygodnie.

Przy tego typu substancjach zdarza się, iż w określonych warunkach gromadzą się one w organizmie, ostatecznie doprowadzając do przekroczenia dozwolonych progów. Przedmiotem dyskusji wciąż może być to, czy realne jest osiągnięcie w ten sposób tak wysokiego poziomu

– spekulował.

Prawnik zauważył przy tym, że gdyby jednak okazało się, że Froome złamał przepisy, może go czekać bardzo surowa kara.

Gdyby UCI doszła do wniosku, że przyjmował tę substancję w celu poprawienia wydajności, czekać go może dyskwalifikacja na okres dwóch do czterech lat

– ocenił.

Co ciekawe, w opinii Rodrigueza scenariusz, według którego sprawa wyjaśni się jeszcze przed startem Tour de France jest bardzo prawdopodobny. Przypomnijmy, że przed kilkoma dniami na łamach „L’Equipe” powątpiewał w to sam szef Międzynarodowej Federacji Kolarskiej, David Lappartient, oceniając szanse na „mniej, niż 50%”.