fot. Quick-Step Floors

Dzięki zwycięstwu na trzynastym etapie 101. edycji Giro d`Italia Elia Viviani (Quick-Step Floors) został pierwszym włoskim kolarzem od pięciu lat, który wygrał w tym wyścigu trzy etapy. 29-latek potwierdził tym samym status najlepszego sprintera we włoskim wielkim tourze. 

To najładniejsza i najbardziej emocjonalna wygrana etapowa z tych trzech, które odniosłem w tegorocznym Giro. Jechaliśmy po szosach, które znam z początków swojej kariery, zatem wywołało to we mnie wspomnienia i właśnie dlatego pełno dziś we mnie różnych refleksji

– powiedział oficjalnej stronie internetowej drużyny Quick-Step Floors Elia Viviani.

W dalszej części wypowiedzi Włoch przyznał otwarcie, że w ciągu poprzednich dwóch etapów przeżywał kryzys. Sposób celebrowania zwycięstwa w Nervesa della Battaglia jedynie potwierdził, że Viviani potrzebował upewnienia się, że w końcówce dla klasycznych sprinterów jest najszybszy.

To naprawdę niesamowite! Ostatnie dwa dni były trudne, ale dzisiejszego ranka byliśmy w stu procentach skoncentrowani i zmotywowani, by powalczyć o zwycięstwo. Wysłaliśmy zatem do pracy naszych kolegów, by nadawali tempo za ucieczką. Moi koledzy wykonali również wspaniałą pracę w końcówce. Przed startem wyścigu pytano mnie, jakie są moje cele. Odpowiedziałem, że trzy etapowe zwycięstwa i maglia ciclamino. Teraz, gdy mam w kieszeni trzy etapy i prowadzę w klasyfikacji punktowej, mogę zdecydowanie stwierdzić, że wszystko idzie zgodnie z planem

– dodał Viviani.

W weekend najszybsi kolarze w peletonie zbiorą się w grupetto i będą walczyć o przetrwanie. Mistrz olimpijski w omnium z Rio de Janeiro będzie miał szczególną motywację, którą stanowi odebranie cyklamenowej koszulki na mecie w Rzymie.

Morale jest wysokie, nogi są dobre, więc miejmy nadzieję, że podczas kolejnych etapów nic się nie zmieni. Mam wokół siebie silnych kolegów, którzy pomogą mi przejechać przez góry. Jestem pewny co do swoich szans [na ukończenie wyścigu i zwycięstwo w klasyfikacji punktowej]

– zakończył Elia Viviani.

Przypomnijmy, że sobotni etap zakończy się podjazdem pod legendarną górę Monte Zoncolan.