fot. Marc Van Hecke

Elia Viviani, były mistrz olimpijski i jedna z ikon włoskiego kolarstwa, po raz ostatni wystąpił na torze podczas wyścigu Gent Six Day, który zakończył się w niedzielę 23 listopada. Ten emocjonalny finał jego ponad dwudziestoletniej kariery odbył się w obecności licznej publiczności, która wielokrotnie skandowała jego nazwisko, a także wśród współzawodników, którzy utworzyli mu wartę honorową. Swojego kolegę pożegnali również Włosi Filippo Ganna i Simona Consonni, medaliści olimpijscy, którzy zdecydowali się przyjechać, by towarzyszyć mu w ostatnim tańcu na legendarnym velodromie 't Kuipke.

Viviani razem z kolegą z zespołu Lotto, Jasperem De Buystem, prowadzili po pięciu dniach rywalizacji, lecz ostatecznie musieli się zadowolić trzecim miejscem, ustępując światowym mistrzom w madison, Lindsayowi De Vylderowi i Fabio Van den Bossche.

Po zakończeniu rywalizacji Viviani nie krył wzruszenia. Włoch zdradził również dlaczego wybrał właśnie ten wyścig na swoje pożegnanie z karierą zawodnika.

Wielu pytało mnie, dlaczego chcę pożegnać się właśnie tutaj, podczas Six Days of Gent. Wy, publiczność, jesteście odpowiedzią. To coś wyjątkowego. Ten „ostatni taniec” jest dla was. Dziękuję wam wszystkim za wszystkie emocje minionych dwudziestu lat. Mam gęsią skórkę. Na szczęście nie płaczę. To znaczy, że podjąłem właściwą decyzję. To jest to, czego chciałem, i o czym marzyłem – zakończyć karierę tutaj, na tym torze, z tymi ludźmi wokół mnie. To idealne zakończenie

Nie sposób wymienić wszystkich zwycięstw Vivianiego. Włoch wiódł nie tylko bardzo udaną karierę na szosie, gdzie odniósł aż 90 zawodowych zwycięstw, ale stał się prawdziwą legendą kolarstwa torowego we Włoszech. To właśnie w rywalizacji na torze zdobył trzy medale olimpijskie, trzykrotnie, w tym ostatni raz przed miesiącem na mistrzostwach Świata w Chile, zdobył również tęczową koszulkę mistrza świata. Karierę kończy w chwale, jednak jak się okazuje Viviani wcale nie zamierza zniknąć z kolarskiego świata.

Tuż po zakończeniu rywalizacji w Gent, Włoska Federacja Kolarska ogłosiła jego nową rolę menedżera drużyny torowej, którą pełnić będzie do igrzysk olimpijskich w Los Angeles 2028 roku. Viviani zrezygnował z możliwości pracy dyrektora sportowego w Ineos Grenadiers na rzecz zaangażowania w rozwój włoskiej reprezentacji narodowej.

Jestem dumny, że Włoska Federacja obdarzyła mnie zaufaniem i mam nadzieję, że sprawdzę się w tej roli. Federacja była moim domem przez wiele lat, a nowe stanowisko menedżera drużyny torowej to nowe wyzwanie i szansa na rozwój oraz naukę zarządzania zespołem

– podkreśla Viviani.

Poprzedni artykułMedia: Antonio Tiberi zadebiutuje w Tour de France
Następny artykułKarolina Kumięga: „Odbiłam się i wróciłam, a ten rok dał mi dużo pozytywnego”
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze