fot. Tour de Pologne Women / Szymon Gruchalski

Po sezonie 2025 spędzonym w mniejszych ekipach, tj. polskim TKK Pacific Nestle Fitness oraz belgijskim KDM – Pack Cycling Team vzw, Karolina Kumięga powraca do zawodowego peletonu. Polka, która zasili francuski St Michel – Preference Home – Auber93, będzie miała na powrót okazję do rywalizacji w największych wyścigach świata.

Gala podsumowująca sezon 2025 w wykonaniu kolarek TKK Pacific Nestle Fitness była świetną okazją do spotkania wielu ciekawych osób, a jedną z nich była reprezentująca barwy tej grupy w tym roku, a powracająca od przyszłego sezonu do zawodowego peletonu Karolina Kumięga. 26-latka z Bydgoszczy w przeszłości ścigała się dla worldtourowego UAE Team ADQ, a teraz zasili francuski St Michel – Preference Home – Auber93. Naszą rozmowę rozpoczęliśmy od tego kiedy polska kolarka będzie miała okazję na zapoznanie się z nową drużyną.

10 grudnia rozpoczynam pierwsze zgrupowanie z St Michel. Znam już kilka dziewczyn z tej ekipy, niektóre z nich mieszkają też w Gironie, z niektórymi już kilka razy rozmawiałam, ale myślę, że te więzi między nami zaczną się budować na pierwszym zgrupowaniu

— odpowiedziała Karolina Kumięga, którą dopytałem o to jakie emocje towarzyszą jej przed pierwszym zgrupowaniem i rozpoczęciem przygody w nowych barwach.

Myślę, że ta ekscytacja jest bardzo duża, dawno nie towarzyszyły mi takie emocje. Cieszę się na to, co nadchodzi, na te kolejne 2 lata. Będę wśród nowych ludzi, którzy bardzo we mnie wierzą, co jest budujące. Dużo też po prostu się zmieni, a to wprowadza taką świeżość i zarazem większą motywację

— kontynuowała Polka.

Dla wielu zawodników potencjalny spadek z World Touru na niższy poziom jest przyczynkiem do tego, by zakończyć karierę. Karolina Kumięga nie poddała się jednak i po zakończeniu współpracy z UAE Team ADQ spędziła rok w ekipach nie zarejestrowanych w strukturach UCI – w Polsce ścigała się dla TKK Pacific Nestle Fitness, zaś w niektórych imprezach zagranicznych oprócz biało-błękitnej koszulki zakładała także tą należącą do belgijskiego KDM – Pack Cycling Team vzw. Czy ten rok, choć część osób mogłaby go nazwać „zmarnowanym”, był dla 26-latki fajną przerwą i miłą odmianą od dotychczasowej worldtourowej rutyny?

Tak, szczerze mówiąc tak. Wiem, że patrząc z boku ktoś może zareagować „co ona mówi?”, bo przecież z World Touru trafiłam do ścigania się w klubie, ale mi osobiście ten rok wiele dał, uwierzyłam w swoje możliwości i na nowo odnalazłam się jako zawodniczka. Jeżdżąc w World Tourze moim głównym zadaniem było pomaganie, co oczywiście bardzo lubię i z czego czerpię satysfakcję gdy moi liderzy dzięki mojej pracy osiągają sukcesy, ale gdzieś wydaje mi się, że przez te lata w World Tourze zaczęłam gubić motywację i czułam się niedoceniana. Myślę, że kiedy nigdy nie dostajesz wolnej ręki czy swoich szans, a tylko pracujesz, to łatwo jest zapomnieć o tym jak rozgrywać końcówki i zgubić instynkt. Ten rok był przez to zupełnie inny, zobaczyłam, że ja też mogę walczyć w wyścigach, a to dało mi dużo pewności siebie. Trafiłam też na sporo osób, które bardzo uwierzyły we mnie i ciągnęły mnie w górę, a nie w dół. I pokazałam w tym sezonie, że też mogę się liczyć, dlatego uważam, że choć to była bardzo ciężka droga i przeszłam przez taki najtrudniejszy czas w mojej dotychczasowej karierze, to odbiłam się i wróciłam, a ten rok dał mi dużo pozytywnego. Jestem dumna z tego jaką drogę przeszłam, że się nie poddałam i co osiągnęłam

— wyjaśniła Karolina Kumięga.

Podczas jednej z moich wcześniejszych rozmów z polską zawodniczką pytałem ją o jej sportowe marzenie i ulubiony wyścig. Wówczas odpowiedzią było Paryż-Roubaix. Dziś 26-latka zasila francuskie St Michel – Preference Home – Auber93, które bez wątpienia znajdzie się na starcie tego, a także wielu innych najważniejszych klasyków. Czy zatem Karolina Kumięga podtrzymuje swoje słowa na temat wyścigu, na który czeka i w którym chciałaby powalczyć o coś wielkiego?

Tak, Paryż-Roubaix jak najbardziej jest takim wyścigiem, zwłaszcza, że do naszego zespołu dołączyła Alison Jackson, zwyciężczyni z 2023 roku. Myślę, że nie mogłam lepiej trafić, bo będę miała od kogo się uczyć, więc tak, to nadal jest mój ulubiony klasyk i moje marzenie, bo jest to wyścig bardzo nieprzewidywalny, co zresztą pokazała Alison. Ona oczywiście jest bardzo silna, ale gdzieś w tych najtrudniejszych klasykach nie zawsze jest w stanie nawiązać walkę z takimi zawodniczkami jak Lotte Kopecky czy Demi Vollering, tymczasem Paryż-Roubaix jest wyścigiem tak nieprzewidywalnym, że mając dobre nogi i szczęście, gdy wszystko danego dnia zagra, można wygrać będąc czarnym koniem

— odpowiedziała 26-latka.

Zasugerowałem już, że francuską grupę zobaczymy na starcie wielu najważniejszych wyścigów, a jak na kalendarz startów zapatruje się sama zawodniczka? Czy Karolina Kumięga spodziewa się bogatego programu wyścigów w barwach nowej ekipy, z którą związała się 2-letnim kontraktem?

Tak naprawdę nasz kalendarz nie będzie się bardzo różnił od ekipy worldtourowej, będziemy startowały we wszystkich najważniejszych wyścigach. Co do mojego indywidualnego kalendarza, to będziemy o nim rozmawiali na najbliższym zgrupowaniu, ale na pewno celuję we wiosenne klasyki – zobaczymy jak wyrobię się z formą, bo jestem cały czas w procesie rehabilitacji i powrotu do pełnej sprawności po moim wypadku, ale wszystko jest na dobrej drodze, a przede mną jeszcze dużo czasu. Klasyki to jest coś, co bardzo lubię i właśnie tam chciałabym się pokazać z dobrej strony

— powiedziała Karolina Kumięga, którą na koniec zapytałem o to czego powinni jej życzyć kibice przed zbliżającym się wielkimi krokami sezonem 2025.

Myślę, że po prostu szczęścia, bo to w kolarstwie jest potrzebne – żeby się ustrzec od kraks i wszystkiego co niedobre, a także zdrowia, a wtedy resztę już sama ogarnę

— zakończyła polska zawodniczka.

A zatem pozostaje mi życzyć dużo zdrowia i szczęścia dla 26-latki z Bydgoszczy, a Państwa zachęcam do dołączenia się do tych życzeń i mocnego ściskania kciuków podczas startów Karoliny Kumięgi – kolarki, która po roku przerwy powraca do zawodowego peletonu z nową motywacją, jeszcze większymi pokładami pewności siebie i ambicji.

W Toruniu rozmawiał Jakub Jarosz.

Poprzedni artykułOstatni występ na torze i nowa praca Elii Vivianiego
Następny artykułOficjalnie: Fernando Gaviria w Caja Rural – Seguros RGA
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze