fot. Giro d`Italia

Szósty etap sto pierwszej edycji Giro d`Italia drużyna Mitchelton-Scott zapamięta na długo. Dzięki znakomitej taktycznie jeździe i dobrej dyspozycji, kończy dzień z etapowym zwycięstwem i koszulką lidera, a to wszystko dzięki dubletowi ustrzelonemu przez Estebana Chavesa i Simona Yatesa. 

Czego więcej może chcieć drużyna posiadająca dwóch liderów, jeśli nie etapowego zwycięstwa, koszulki lidera, dubletu i objęcia prowadzenia w klasyfikacji górskiej? Trudno byłoby prosić o coś więcej. Matt White i spółka dotrzymali obietnicę ofensywnej jazdy w górach i zdominowali szóstą odsłonę wyścigu.

Kolumbijsko-brytyjski duet wspólnie dojechał do mety, rozdzielając między sobą cenne łupy. Pewny objęcia w klasyfikacji generalnej Simon Yates sprezentował etapową wygraną Estebanowi Chavesowi, który spędził dzień w ucieczce, zapewniając swojemu liderowi komfort zajęcia miejsc w dalszych szeregach peletonu i oszczędzania sił.

Niewiarygodne… To dla nas najlepszy z możliwych początków Giro d`Italia. Na tak trudnym etapie jak dzisiaj, wiedzieliśmy, że musimy być z przodu. Zabrałem się do ucieczki z Jackiem [Haigem], za co chciałbym mu bardzo podziękować, ponieważ napracował się bardzo dużo.

W końcówce odjechałem z Simonem [Yatesem], wygrałem etap, a on zdobył koszulkę lidera. To jest tak bardzo niewiarygodne… Jestem również liderem klasyfikacji górskiej. To wszystko jest jak sen! Teraz, będąc bardzo podekscytowanymi, przenosimy się na kontynent i nie przestajemy marzyć

– powiedział Esteban Chaves oficjalnej stronie internetowej drużyny Mitchelton-Scott.

“Wypoczęty” Simon Yates mógł zaś ponownie wykorzystać swoją dobrą formę, czego nie wahał się zrobić. 1400 metrów przed metą zaatakował, dojechał do Chavesa i wypracował wystarczają przewagę, by awansować na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej, 16 sekund przed Tomem Dumoulinem.

Początek etapu był trochę szalony, ponieważ wielu kolarzy atakowało. Nie wiem, jak on tego dokonał, ale Esteban znalazł się w dużej ucieczce, która odjechała. To oznaczało, że mogliśmy spokojnie zająć miejsca w peletonie, nie robiąc właściwie nic. Mogłem zatem oszczędzać siły.

W końcówce to wszystko zadziałało idealnie. Czułem się bardzo dobrze – nie jestem pewien, jak to się stało, ale odwracając się [po ataku] zobaczyłem, że wszyscy spoglądają na siebie i tworzy się między mną a nimi różnica. Skorzystałem z tej szansy i dojechałem [do Estebana Chavesa]. Wszystko poszło znakomicie

– powiedział Simon Yates.

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że Esteban Chaves awansował w ogólnym zestawieniu o jedenaście miejsc i zajmuje teraz trzecią lokatę, tracąc do drużynowego kolegi 26 sekund.