fot. CAuldPhoto / BMC Racing Team

Tasmańczyk w rozmowie z Cyclingnews przyznał, że jego drużyna nie ma zbyt wiele czasu na poszukiwanie nowego sponsora.

BMC Racing Team ma spore kłopoty finansowe, ponieważ główny sponsor – producent rowerów BMC – nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu. Duże znaczenie miała śmierć Andy’ego Rihsa, który był wielkim pasjonatem zawodowego ścigania. Aktualnie szef zespołu Jim Ochowicz stara się znaleźć nowego sponsora, ale liderom ekipy powoli kończy się cierpliwość.

Nie będę kłamał, to trochę stresujące. Jeździmy na rowerach, a zadaniem zarządu jest znalezienie sponsora na następne lata. Ewentualne zniknięcie BMC byłoby smutną chwilą. To wspaniała ekipa, spędziłem tu kilka znakomitych lat. To już ostatni dzwonek

– mówi Porte w rozmowie z cyclingnews.

W zeszłym roku Porte i Greg Van Avermaet byli największymi gwiazdami amerykańskiego zespołu. Belg gromił rywali w wyścigach klasycznych, a Tasmańczyk w tygodniowych “etapówkach”. Niestety kraksa wyrzuciła go z Tour de France, a odniesione kontuzje przedwcześnie zakończyły sezon. Mimo tego wydaje się, że utalentowany kolarz z Antypodów nie powinien mieć problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy.

Szczerze mówiąc nie wiem [czy są jakieś oferty]. Musicie spytać mojego menedżera Andrew McQuaida, nie kontaktowałem się z nim ostatnio. Pozwala mi się w spokoju ścigać, ale osobiście trzymam kciuki, żeby BMC Team został na kolejny rok. Strata Andy’ego Rihsa bardzo zabolała. Ta drużyna była jego pasją, on chciał to kontynuować.

Porte przyznał, że nie spodziewał się tak dobrego wyniku w Tour de Romandie (trzecie miejsce), ale podium dodaje mu motywacji przed kolejnym startem w Szwajcarii – czerwcowym Tour de Suisse. Głównym celem lidera BMC Racing Team niezmiennie pozostaje Tour de France.