Katusha-Alpecin

Zawodnik Katushy ma połamane kolano i wypada z rywalizacji w peletonie na długie miesiące.

Haller został potrącony w środę podczas treningu z Bernhardem Eiselem. Austriacy trenowali w Karyntii, a na domiar pecha dla zawodnika Katusha-Alpecin był to dopiero drugi dzień na rowerze po wyleczeniu choroby.

Dopiero co doszedłem do siebie po drugim wirusie w tym roku. Jechałem z Berniem [Eiselem], siedziałem mu na kole na lekkim zjeździe, a nagle z prawej strony nadjechał w naszą stronę samochód, który całkowicie zignorował znak stopu. Bernhard zdołał uciec, ale ja nie miałem już szans i uderzyłem z pełną prędkością w drzwi samochodu. Mój rower był całkowicie zniszczony, podobnie jak kolano

-opowiadał Austriak.

Haller został przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono złamanie rzepki w dwóch miejscach, a po kolejnych badaniach okazało się, że pęknięta jest także kość udowa.

Oczywiście, że jestem bardzo zawiedziony. Nie tylko z tego, że opuszczę Tour de France, ale także zachowaniem niektórych kierowców. Auta i kolarze dzielą tę samą drogę, ale staje się to coraz trudniejsze. Mentalność niektórych ludzi musi ulec zmianie

-mówi Haller.

27-letni Austriak miał być jednym z kluczowych rozprowadzających Marcela Kittela na Wielkiej Pętli. Teraz zawodnik Katusha-Alpecin będzie kontynuował leczenie, a później rozpocznie rehabilitację w Therpiezentrum Hans Friedl w Monachium. Póki co nie wiadomo kiedy Haller będzie mógł wrócić do ścigania.