Michał Kapusta / naszosie.pl

Już kilka miesięcy trwa postępowanie UCI przeciwko Gianniemu Mosconowi. Decyzję o kolejnym odroczeniu finału sprawy podjęto w ostatnią niedzielę po 11-godzinnym przesłuchaniu kolarza Team Sky.

Cała afera rozpoczęła się podczas zeszłorocznego wyścigu Tre Valli Varesine. Wówczas Sebastien Reichenbach nie ukończył wyścigu po niebezpiecznej kraksie, która najprawdopodobniej została sprokurowana przez Gianniego Moscona.

Już kilka dni po włoskim wyścigu, Szwajcar postanowił nie dać za wygraną, chcąc udowodnić niepodważalną winę kolarza Team Sky. Sprawa trafiła więc do Międzynarodowej Unii Kolarskiej, która do dziś nie podjęła decyzji odnośnie ewentualnej dyskwalifikacji Włocha, któremu grozi nawet sześciomiesięczny rozbrat z peletonem.

Ostatniej niedzieli, po ukończeniu Paryż – Roubaix, Moscon udał się do Genewy na kolejne przesłuchanie. Ostatecznie Włoch spędził w sali konferencyjnej, wraz m.in. z prawnikami Team Sky, około 11 godzin. Po bardzo długim przesłuchaniu, osoby decyzyjne przy UCI postanowiły ponownie odroczyć finał sprawy.

Jednocześnie ekipa Sky poinformowała, iż Moscon otrzyma teraz kilka dni przerwy i nie wystartuje w ardeńskim tryptyku.