Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Wszyscy doskonale pamiętamy wydarzenia z ubiegłorocznego Giro d’Italia, kiedy to jadący w różowej koszulce Holender musiał nagle zatrzymać się “za potrzebą”. Tom Dumoulin podjął już działania, by podobna sytuacja nie miała już miejsca.

Lider Team Sunweb szczegółowo przestudiował swoje nawyki żywieniowe i działanie układu trawiennego, by zrozumieć dlaczego taka sytuacja miała miejsce i co zrobić, aby jej uniknąć w przyszłości. Pod koniec ubiegłego roku Dumoulin spędził dwa dni w szpitalu, by wykluczyć jakiekolwiek wirusy, a następnie przeszedł na dietę. Wszystko po to, by sprawdzić co mogło spowodować takie zachowanie organizmu jakie mogliśmy obserwować podczas Giro d’Italia 2017.

Podczas zgrupowania wysokogórskiego w hiszpańskiej Sierra Nevadzie Holender w rozmowie z telewizją NOS przyznał, że najprawdopodobniej kłopoty powodowała lekka nietolerancja laktozy i fruktozy.

Różne rzeczy które spożywamy nie są dobre dla każdego człowieka, chociażby takie jak fruktoza i laktoza. Niektórym sprawiają one trochę więcej kłopotów niż innym.

Dumoulin tłumaczył również, że takie problemy ma tylko podczas długiej jazdy, kiedy organizm jest bardzo mocno eksploatowany i potrzebuje do działania tysięcy kalorii.

Jeśli jedziesz na limicie i twój układ trawienny też jest na limicie, a ty zjesz coś w nieodpowiedniej chwili, tak jak ja na Giro, wszystko przez ciebie “przeleci”. W trakcie etapu potrzebujesz ogromnej ilości kalorii to w większości produktów jest fruktoza lub laktoza. W  jabłku jest za dużo fruktozy, więc lepiej dla mnie będzie, jeśli zjem kiwi [śmiech]. Albo mleko, tam za to dużo laktozy. Cóż, muszę pić mleko bez laktozy albo całkowicie je odstawić

-podsumował “Motyl z Maastricht”.