fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Pierwszy wyścig klasyczny w sezonie już za nami. Nie da się ukryć, że dzisiejsze rozstrzygnięcia mogły zaskoczyć niejednego kibica. Czas na plusy i minusy!

Plusy:
Odpowiedź na problem
Podczas trwania dzisiejszego klasyku informowaliśmy Państwa o olbrzymich problemach finansowych zespołu Astana. Wydaje się, że dzisiejszy występ Michaela Valgrena jest idealną odpowiedzią na słowa Aleksandra Vinokourova. W końcu jak zapraszać nowych sponsorów, jak nie takimi wynikami?

Dwubiegunowość
Kiedy rok temu, podczas jednego z pierwszych naszosowych podcastów, wymienialiśmy Łukasza Wiśniowskiego jako jednego z kolarzy mających możliwości do złapania się do pierwszej dziesiątki, wielu słuchaczy miało prawo popukać się w czoło. Z resztą wyniki mówiły same za siebie. Teraz wydaje się, że popularny “Wiśnia” przeszedł ze skrajności w skrajność i zamiast wozić tyły będzie walczył o miejsca w czołówce. Nie mamy nic przeciwko!

Atak młodości?
Choć był to dopiero pierwszy wielki wyścig w sezonie, od razu nasuwają się pewne wnioski dotyczące formy poszczególnych zawodników. Wydaje się, że kolarze nieco młodsi, tacy jak Theuns, Colbrelli czy Wiśniowski mogą w tym roku przejąć pałeczkę i zdominować walkę na brukach. Co więcej, dziś z bardzo dobrej strony pokazali się także Wout Van Aert czy Patrick Muller.

Minusy:
Powrót do przeszłości
Co specjalnie nie dziwi, wielu kibiców bardzo liczyło na znakomitą postawę Grega van Avermaeta. Mistrz Olimpijski z Rio de Janeiro atakował, lecz niewiele z tego wyszło. Można wręcz powiedzieć, że przypominał siebie z czasów, gdy nie udawało mu się osiągać specjalnych sukcesów.

Do ostatniej chwili
W ostatnich latach, wszystkie wyścigi po bruku rozgrywały się wiele kilometrów przed metą. Dziś było nieco inaczej. Wydaje się, że podobnie do ardeńskich klasyków, kolarze czekali do ostatnich wzniesień, by tam dopiero dać z siebie wszystko. Nieco dziwi nas fakt, że do mety dojechała ponad pięćdziesięcioosobowa grupka, lecz mamy nadzieję, że to ostatni taki przypadek.