lavuelta.es

El Pistolero zaskoczył peleton atakiem na premii górskiej trzeciej kategorii, ale został złapany i nie zdołał zyskać nawet sekundy. Hiszpan pokazał jednak znakomitą formę i już dziś, na Angliru, znowu spróbuje znaleźć sposób na silnych rywali.

Contador zaatakował wczoraj na Alto de San Martin de Huerces, 15km przed metą. Najpierw zyskał pomoc od Koena de Korta, a potem złapał “stację przekaźnikową” w postaci Edwarda Theunsa, który został z ucieczki. Kolarzom Trek-Segafredo udało się nawet uzyskać 45 sekund przewagi, ale praca Team Sky w pogoni przyniosła efekt 2km przed metą.

Dzisiaj ciężko było dojechać na metę przed peletonem, ale Jarlinson miał walczyć o wygraną z ucieczki, a Edward Theuns planował poczekać na mnie i pomóc na zjazdach. Niestety mieliśmy bardzo mocny wiatr w twarz, więc wrzuciłem dużą tarczę z przodu z 55 zębami, a jak zobaczyliśmy, że tracimy, to poprosiłem Edwarda o jak najdłuższą zmianę, żebym mógł zachować energię na jutro

– powiedział Contador.

Hiszpański kolarz od piątego etapu imponuje formą, ale straty z Andory nie pozwalają mu marzyć o walce o końcowy triumf. Choroba żołądka, która “przypałętała” się do Contadora w pierwszym tygodniu, kosztowała go prawie 3 minuty. Nie da się jednak ukryć, że z każdym dniem to kończący karierę Księgowy wydaje się być najsilniejszy.

Może to dlatego, że mam inny stosunek do tego wyścigu, ale czuję, że kończę tę Vueltę mocniejszy niż kiedykolwiek. Mam nadzieję, że będę się cieszył dwoma pozostałymi dniami. Moja sytuacja w klasyfikacji generalnej nie pozwala marzyć o zwycięstwie, ale chciałbym, w miarę możliwości, wygrać etap na Angliru

– zakończył Contador.