© Unipublic/Photogomez Sport

Lider wyścigu Vuelta a España Chris Froome (Team Sky) współczuje drużynie Cannondale-Drapac, której z powodu problemów finansowych grozi zamknięcie, ale jednocześnie powiedział, że ograniczenia wydatków dla bogatych drużyn nie są sposobem na rozwiązanie tego typu sytuacji. 

W pewnym sensie to, jakie wsparcie generalnie otrzymujemy w Team Sky jest “niesprawiedliwe”, ale jeśli pozbylibyśmy się części tego, to czy mielibyśmy drużyny dążące do czegokolwiek?

Dlaczego próbuje się pracować ciężej, by zyskać sponsorów i wsparcie, by wygrywać więcej wyścigów? Jeśliby tego nie było, stalibyśmy się niemal komunistami, czyż nie?

Wszyscy jeździliby na tych samych rowerach, wszyscy mieliby tego samego dostawcę sprzętu, wszyscy jedliby ten sam ryż i płatki owsiane każdego ranka – wówczas nikt nie osiągnąłby przewagi na żadnym etapie i w żadnym wyścigu. Gdzie wyznaczyć granicę?

– powiedział Froome tygodnikowi “Cycling Weekly”.

Według prasowych doniesień sponsorem, który w ostatniej chwili zostawił na lodzie Jonathana Vaughtersa i spółkę jest Unibet, jedna z największy firm bukmacherskich udostępniająca zakłady w Internecie. Drużyna Cannondale-Drapac prowadzi zbiórkę pieniędzy w Sieci, co oznacza, że każdy może wpłacić dowolną kwotę.

Dziennikarze “Cycling Weekly” rozmawiali z Froomem w innowacyjnym centrum wyścigowym Team Sky, które debiutuje na hiszpańskiej Vuelcie. Zwrócili uwagę na dysproporcję między tym miejscem i parkingiem zajętym przez flotę samochodów ekipy Dave`a Brailsforda, a zdeterminowanymi kolarzami Cannondale-Drapac, którzy martwiąc się o przyszłość desperacko zabrali się do pracy na czele peletonu podczas dziewiątego etapu.

Nie sądzę, że kłopoty Cannondale zaskakują, ponieważ sposób, w jaki jechali wczoraj [na dziewiątym etapie]…Nie widziałem ich tak ścigających się od wieków. Dzięki temu, że spędzili cały dzień na czele peletonu o nich rozmawiamy. Chciałbym widzieć ich częściej tak właśnie pracujących

– dodał Froome.