Fot. Cannondale-Drapac

Sponsor, który miał wspierać Cannondale-Drapac od przyszłego sezonu niespodziewanie poinformował kierownictwo drużyny o swoim wycofaniu, w związku z czym, jeśli w ciągu najbliższych dni nie znajdzie się nowy fundator drużyna zostanie rozwiązana. 

Niespełna miesiąc temu amerykańska drużyna Cannondale-Drapac odnotowała najlepszy występ w Tour de France w swojej historii. Rigoberto Uran był drugi w klasyfikacji generalnej oraz wygrał etap.

Teraz kolarski świat obiegła zaskakująca informacja, że Jonathanowi Vaughtersowi, szefowi Cannondale-Drapac, brakuje siedmiu milionów dolarów, by kontynuować istnienie drużyny na poziomie World Tour (spadek do poziomu Pro Continental jest niemożliwy z powodu postanowień zawartych w kontraktach).

Obecni sponsorzy, włącznie z Oath, którego pozyskanie ogłoszono podczas Wielkiej Pętli, zostają, ale to wciąż zbyt mało, by pokryć tak dużą dziurę w budżecie. W związku z niepewną przyszłością rozwiązano wszystkie kontrakty, które będą honorowane, jeśli drużyna znajdzie sponsora.

Poradziliśmy sobie z ogromnymi trudnościami ponad dekadę temu i możemy zrobić to także teraz. Ale potrzebujemy kogoś, kto pomoże wykonać nam krok naprzód i ułożyć ostatni puzzel w tej układance. Jesteśmy otwarci na wszelkie rozmowy w sprawie finansowania naszej drużyny

– powiedział Jonathan Vaughters portalowi VeloNews.

Na tę informację kolarze (nie tylko ci reprezentujący barwy Cannondale-Drapac) zareagowali na Twitterze. Toms Skujiņš, który jedzie w hiszpańskiej Vuelcie, zapewnił fanów ekipy, że mimo trudnego dla nich czasu będą dawać z siebie wszystko. Natomiast smutek z powodu niepewnej przyszłości składu wyraził zawodnik Trek-Segafredo Peter Stetina, który w przeszłości ścigał się w barwach Cannondale-Drapac.