fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Michael Matthews (Team Sunweb) wygrywając czternasty etap tegorocznego wyścigu Tour de France spełnił swoje marzenie. „Bling” ma jeszcze matematyczne szanse na zdobycie zielonej koszulki lidera klasyfikacji punktowej. Piątek i sobota w drugim tygodniu Wielkiej Pętli były dla Team Sunweb czymś bardzo podobnym do tego, co przeżyli w maju, gdy Tom Dumoulin triumfował w Giro d`Italia. 14 lipca Francuz Warren Barguil uczcił rocznicę zdobycia Bastylii etapowym zwycięstwem, a kolejnego dnia taki sam sukces świętował Michael Matthews. Gdy dwa lata temu etap Tour de France kończył się dokładnie w tym samym miejscu, czyli w Rodez, Australijczyk miał złamane cztery żebra i zdartą skórą niemal na całym ciele. Powrót i bardzo pewne zwycięstwo nad mistrzem olimpijskim Gregiem Van Avermaetem (BMC) spełniły jego marzenia. Kolejnego dnia, czyli w niedzielę, Team Sunweb wysłał Matthewsa do ucieczki, by zbierał punkty na lotnych premiach, a może nawet powalczył o drugi etapowy skalp. „Blinga” wezwała jednak matka natura – niespodziewana wizyta w toalecie zrujnowała jego szanse na dobry rezultat. Michael Matthews wciąż liczy się w walce o zieloną koszulkę, choć założyć maillot vert na Polach Elizaejskich będzie niezmiernie trudno. Marcel Kittel (Quick-Step Floors) ma nad nim przewagę siedemdziesięciu dziewięciu punktów, co w perspektywie trzech płaskich etapów, na których Niemiec może zdobyć maksymalną liczbę oczek, wydaje się stratą niemożliwą do odrobienia. W „Blinga” wierzy jednak jego rodak Robbie McEwen, który na antenie telewizji SBS wcielił się w rolę komentatora. Były znakomity sprinter uważa, że kolarz Team Sunweb jest w tak dobrej dyspozycji, w jakiej w poprzednich edycjach Wielkiej Pętli bywał Peter Sagan. Aby zatem pokonać Marcela Kittela w rywalizacji o najbardziej prestiżowy trykot w Tour de France po żółtej koszulce, ekipa Luke`a Robertsa musi wykazać się wyrafinowanym zmysłem taktycznym. Najlepiej jechać tak, by gwiazda drużyny Quick-Step Floors podzieliła los Arnaud Démare`a (FDJ). Jeśli Michael Matthews wygrałby klasyfikację punktową, kontynuowałby zankomite tradycje sprinterskie australijskich kolarzy. Wspomniany Robbie McEwen zwyciężał w tym zestawieniu trzykrotnie, Baden Cooke w 2003 roku, a Stuart O`Grady cztery razy był drugi.