Tour de Suisse

Amerykanin wygrał w Szwajcarii swój pierwszy wyścig w karierze przy okazji otwierając konto dla swojego zespołu Aqua Blue Sport.

Lawrence Warbasse zaimponował walecznością i, po całodniowej ucieczce, zdołał utrzymać się przed goniącymi faworytami Tour de Suisse. Na mecie zawodnik Aqua Blue Sport nie potrafił powstrzymać wzruszenia i zalał się łzami mówiąc, że czekał na ten sukces wiele lat.

Jak tylko dostałem się do ucieczki, to wiedziałem, że mogę wygrać – mówiłem wszystkim, że bardzo ciężko pracowałem przez cały sezon – zawsze daję z siebie 110%, jestem tak bardzo szczęśliwy, że wreszcie się udało. Kocham Szwajcarię, kocham ten wyścig – czułem się jak w domu, jeszcze nigdy nie miałem tak wielu dopingujących mnie ludzi. Chcę wszystkim podziękować. To naprawdę świetna grupa, już bawiłem się najlepiej w zawodowej karierze, a jesteśmy dopiero w połowie sezonu

– mówił wzruszony Warbasse.

W poprzednich dwóch latach Amerykanin reprezentował ekipę IAM Cycling, która zakończyła działalność. Warbasse musiał pogodzić się ze “spadkiem” do ekipy niższego szczebla – Aqua Blue Sport. Zespół drugiej dywizji od początku roku był aktywny na wielu imprezach, ale nie przekładało się to na końcowy wynik. Wreszcie piękna jazda i wiara do samej mety przyniosły efekt – Lawrence Warbasse dał swojej drużynie pierwszy sukces w WorldTour.

W zeszłym roku był taki moment, że nie wiedziałem czy nadal będę zawodowym kolarzem, a ta drużyna dała mi nowy cel w życiu. Jestem bardzo szczęśliwy, że tu przyjechałem i mogę z nimi i dla nich jeździć. Naprawdę nie mógłbym czuć większej radości. Wypłakałem więcej łez szczęścia niż kiedykolwiek w życiu, a to wiele znaczy.