fot. UAE Team Emirates - XRG

Zaledwie tydzień temu mogliśmy zachwycać się świetnymi liczbami wykręcanymi przez Isaaca del Toro na zakończenie Tour Auvergne – Rhône-Alpes. Podczas Tour de Suisse oglądaliśmy jednak Tadeja Pogačara, na którego rzecz Meksykanin będzie pracował w ramach zbliżającego się Tour de France. Mistrz świata pokazał w Szwajcarii, że jest obecnie w obłędnej formie i pozostaje poza zasięgiem swoich rywali.

Niemal 6,7 W/kg na dystansie przeszło półgodzinnej wspinaczki wykręcone tydzień temu przez Isaaca del Toro podczas Tour Auvergne – Rhône-Alpes, a konkretnie na Plateau de Solaison (11,3 km; 9,1%) było bardzo konkretnym sygnałem wypuszczonym przez UAE Team Emirates – XRG w stronę rywali tuż przed startem Tour de France – bliskowschodnia ekipa pokazała, że nawet ostatni pomocnik Tadeja Pogačara jest gotowy towarzyszyć mu w momencie, gdy w grupie faworytów będzie maksymalnie kilku zawodników. W kolejnym tygodniu w akcji zobaczyliśmy jednak Słoweńca, który wziął udział w Tour de Suisse, a jego wyczyny na kolejnych etapach były jeszcze efektowniejszą demonstracją siły. Mistrz świata raz po raz odjeżdżał z łatwością od rywali, a na Villars Sur Ollon (9,5 km; 8,1%) pokazał coś wręcz nieosiągalnego dla jakiegokolwiek innego zawodnika – na przestrzeni niemal 25 minut Tadej Pogačar wykręcił średnio 7,2 W/kg! To daje wartość 1919 VAM, a zatem parametr, na który ciężko będzie odpowiedzieć któremukolwiek z rywali Słoweńca.

Dla porównania Florian Lipowitz, 3. zawodnik zeszłorocznego Tour de France, w rozgrywanym równolegle Tour of Slovenia, podczas wspinaczki na Prelaz Vrisic (8,8 km; 9,4%) wykręcił średnio niespełna 6,5 W/kg, co dawało 1828 VAM. To wciąż niesamowite liczby, które pokazują, że kolarz Red Bull – BORA – hansgrohe jest gotowy podjąć próbę powtórzenia wyniku sprzed roku i powalczenia z takimi kolarzami jak Paul Seixas czy Jonas Vingegaard, ale wydaje się, że Tadej Pogačar jest na ten moment poza zasięgiem Niemca nawet gdyby ten miał idealny dzień, a mistrz świata niekoniecznie. Warto jednak pamiętać, że kolarstwo to nie tylko suche liczby, ale i inne wydarzenia – kraksy, choroby, ranty i wiele innych zdarzeń może sprawić, że zbliżające się Tour de France nie zakończy się tak, jak na ten moment wszyscy przewidują.

Poprzedni artykułJulian Alaphilippe rezygnuje z mistrzostw Francji
Następny artykułKarolina Perekitko: „Czuję, że zrobiłam krok do przodu” [wywiad]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marcin
Marcin

Del Toro tego nawet na maksa nie jechał. On miał jeszcze zapas…jak on by na takim podjeździe pojechal maksa to jest szansa że dojechały we dwóch z Pogim na szczyt. Takie tempo było na granicy możliwości Jonasa. To jest absurdalne ale UAE chyba planuje podyktować tempo 7 W/kg na długich podjazdach by zarżnąć wszystkich. Poza Jonasem i Seixasem nikt nie jest obecnie w stanie wytrzymać takiego tempa jakie może podyktować Pogiemu del Toro.

Mmonet
Mmonet

Jeszcze Remco w ukryciu „robi formę”

Łukasz
Łukasz

Kompletnie nie wiem o co chodzi z tymi liczbami, watami i tym podobnymi, jednak info o mocy Pogiego dotarła do głównych oponentów i z pewnością zrobiło im się nieco niewyraźnie.

Ricky
Ricky

Łukasz już widzę jak się owi „oponenci” (a realistycznie patrząc mówimy o wyłącznie jednym nazwisku, bo cała reszta to przecież kapituluje już na starcie) przejęli jakimiś tam cyferkami Pogiego ;).