Fot.: Thomas Braun

Karolina Perekitko (Mayenne Monbana My Pie) to zawodniczka, która prezentuje wysoką i równą formę, dlatego warto sprawić, aby było o niej nieco głośniej. Reprezentantka Polski świetnie spisuje się przede wszystkim na górskich odcinkach, ambitnie walcząc na kolarskich trasach, niezależnie od tego, w jakim wyścigu w danym momencie startuje. Postanowiłem porozmawiać z nią o jej ostatnich wynikach, które zasługują na słowa uznania. 

Na początku sezonu 2026 utalentowana Polka zajęła przede wszystkim 4. pozycję w hiszpańskim wyścigu klasycznym Pionera Race-SCV (1.1). Już ten wynik zapowiadał, że ten sezon może być dla Polki naprawdę udany. Potem była m.in. 13. lokata w Brabanckiej Strzale (1.Pro), po czym 27-latka udała się na Amstel Gold Race Ladies, Strzałę Walońską oraz Liège-Bastogne-Liège Femmes. Tymi wyścigami Karolina zakończyła serię jednodniówek (z małym wyjątkiem), skupiając się na wyścigach etapowych.

Na początku maja Polka wzięła udział w prestiżowej imprezie La Vuelta Femenina (2.WWT), podczas której nie czuła się najlepiej. Wymagającą rywalizację ukończyła na 26. pozycji, ale był to jedynie przedsmak tego, co miało nadejść. Na bardzo wymagającym wyścigu klasycznym Alpes Gresivaudan Classic (1.1) reprezentantka Polski uplasowała się na 6. miejscu. Potem przyszła pora na francuską etapówkę Tour Féminin des Pyrénées (2.Pro), gdzie Karolina została sklasyfikowana na 13. pozycji w generalce. Ostatnio z kolei Polka stanęła na starcie Volta a Catalunya Femenina. Tutaj poszło jej jeszcze lepiej, bo cały wyścig zakończyła na bardzo wysokim 7. miejscu. Tyle o liczbach, bo najważniejsze w tym wszystkim jest to, że Karolina w każdym wyścigu, w którym pojawi się na starcie walczy jak prawdziwa wojowniczka. Nie można jej odmówić ambicji i aktywnej jazdy, dlatego tak miło ogląda się ją w akcji. Jak 27-latka ocenia swoje ostatnie poczynania? Zapytałem ją m.in. o to, ale też o kilka innych rzeczy.

Mateusz Gruszeczka: Za Tobą szereg wyścigów etapowych. Z którego z nich jesteś najbardziej zadowolona, a który był dla Ciebie najtrudniejszy? 

Karolina Perekitko: Najbardziej jestem zadowolona z wyścigu Volta a Catalunya Femenina. Jechało mi się w tym wyścigu bardzo dobrze. W ostatnim dniu udało mi się wskoczyć oczko wyżej w klasyfikacji generalnej, więc oceniam to bardzo pozytywnie. Najtrudniejsza była dla mnie Vuelta a España. W pierwszym dniu miałam pechową kraksę, po której zaczęłam być bardzo obolała. Kiedy przestałam odczuwać skutki kraksy, zaczęłam czuć, że łapie mnie wirus górnych dróg oddechowych, jednak moja głowa tak jakby nie dopuszczała myśli, że mogę chorować, żeby opuścić wyścig. Z dnia na dzień czułam się słabsza i była to bardziej walka z samą sobą niż z rywalkami.

MG: W międzyczasie pojawił się też dobry wynik w jednodniowym wyścigu we Francji (Alpes Gresivaudan Classic). Spoglądając na profil tej imprezy było bardzo ciężko. Jak wspominasz ten występ?

KP: Jest to mój ulubiony wyścig i bardzo go wyczekiwałam. Jednak nie mogłam się przygotować do niego tak jak chciałam. Po Vuelcie z powodu wirusa nie wsiadłam na rower 10 dni. Zrobiłam tak naprawdę 10 solidnych treningów i nie wiedziałam jak się będę na nim czuła. Przed startem sama nie wiedziałam, czego się spodziewać. Oczywiście marzyło mi się podium, ale tego dnia 6. miejsce było maksimum i patrząc na okoliczności, jestem z tego wyniku zadowolona.

MG: Trzeba przyznać, że konsekwentnie trzymasz wysoki poziom i bardzo dobrze radzisz sobie na trudnych odcinkach. Na jakich płaszczyznach chciałabyś się jeszcze rozwinąć? Jest jakaś kategoria, nad którą szczególnie pracujesz? 

KP: Uwielbiam ciężkie wyścigi z długimi podjazdami – tutaj czuje się najlepiej. Jednak chce się rozwinąć, aby lepiej radzić sobie na krótszych i stromych podjazdach.

MG: Jak oceniasz dotychczasowy przebieg sezonu w wykonaniu Twoim oraz całej ekipy?

KP: Jestem względnie zadowolona. Czuję, że zrobiłam krok do przodu. W tym roku w sumie jeździłam większość wyścigów World Tour i myślę że jako zawodniczka z mniejszej ekipy radzę sobie bardzo dobrze. Poziom w kobiecym peletonie jest coraz wyższy. Wiele zawodniczek o tym mówi, że wyścigi są coraz cięższe – nie tylko na końcu, ale dużo się dzieje od startu. Jako zespół radzimy sobie coraz lepiej i pokazujemy się też na większych wyścigach. Dziewczyny na Vuelcie przez dwa dni nosiły koszulkę góralki i pokazywały się w ucieczkach. Robimy progres i cały czas idziemy do przodu. Jednak trzeba pamiętać, że na nasze sukcesy tak jak w każdej ekipie pracuje sztab ludzi, o których nie zawsze się wspomina, więc w tym miejscu chciałabym podziękować ekipie za wsparcie i przygotowanie, tak żebyśmy miały jak najlepsze warunki do ścigania na najwyższym poziomie.

MG: Może pytanie nieco innego formatu: O czym najczęściej myślisz tuż przed startem wyścigu lub etapu? Co najbardziej relaksuje Cię po zakończeniu zmagań?

KP: Tuż przed startem skupiam się na tym jaka będzie trasa oraz na najbardziej strategicznych punktach, wypisuję je na kartce na mostek, bo nie wszystkie jestem w stanie zapamiętać. Po wyścigu największy relaks daje mi regeneracja, chwila ciszy, muzyka oraz dobra książka.

MG: W jakich jeszcze wyścigach będziemy mogli Cię zobaczyć w tym sezonie?

KP: Przede mną jeszcze kilka bardzo ciekawych wyścigów. Szczegóły kalendarza zostaną ogłoszone przez zespół w odpowiednim czasie, więc na razie zostawię to jako małą niespodziankę.

Spoglądając na dorobek Polki z poprzednich sezonów warto tutaj wspomnieć również o takich wynikach, jak: 3. miejsce w Women Cycling Pro Costa De Almería 2024, 2. miejsce na jednym z etapów Tour Cycliste Féminin International de l’Ardèche 2024, srebrny medal mistrzostw Polski w wyścigu ze startu wspólnego 2023, 2. pozycja w Ladies Race Slovakia 2024, 4. lokata w generalce Tour Féminin International des Pyrénées 2024, 6. miejsce w Gran Premio Ciudad de Eibar 2024 czy też 11. pozycja w generalce Itzulia Women 2025. Miejmy nadzieję, że dalsza część sezonu 2026 będzie dla Karoliny równie owocna, a nawet jeszcze lepsza. Mocno trzymamy za nią kciuki!

Rozmawiał Mateusz Gruszeczka

Poprzedni artykułTour de Suisse 2026: Tadej Pogačar znów kręci szalone liczby
Następny artykułTour de France 2026: Modyfikacje w klasyfikacji punktowej. Obawiano się triumfu Pogačara?
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze