fot. Giro d`Italia

5 sierpnia 1908 roku redaktor naczelny „La Gazzetty”, w krótkim telegramie do swojego korespondenta kolarskiego Armando Cougneta, napisał: „Bez zbędnej zwłoki >>Gazzetta<< będzie zmuszona zorganizować wyścig po Włoszech”. Identyczną wiadomość otrzymał właściciel gazety, Camillo Costamagna, który natychmiast przerwał wakacje, bo wiedział, że nie ma ani chwili do stracenia. Kilka miesięcy później, 13 maja 1909 roku, zawodnicy stanęli na starcie pierwszego w historii etapu Giro d`Italia – był to wyczerpujący dystans 397 kilometrów z Mediolanu do Bolonii.

Pierwsze tytuły prasowe o tematyce sportowej pojawiały się już w XVIII wieku. W Anglii – uznawanej za ojczyznę prasy sportowej na świecie – w 1792 roku zaczęła się ukazywać gazeta o dość długim tytule „The Sporting Magazine or Monthly Calendar of the Transactions of the Turf, the Chace etc.”, która została uznana za pierwsze specjalistyczne pismo sportowe na świecie. Angielskie wzory czasopiśmiennictwa wraz z emigrantami „przepłynęły” przez Atlantyk i dotarły do Stanów Zjednoczonych, gdzie w XIX wieku, w tytułach takich jak „American Turf Register and Sporting Magazine”, pisano przede wszystkim o boksie, krykiecie i wyścigach konnych.

Tymczasem na kontynencie europejskim, między innymi we Francji, początkowo czerpano z wzorców angielskich, ale z czasem Francuzi poznali rower, który szybko zawojował ten kraj, a kolarstwo nie tylko stało się sportem narodowym, ale także przyczyniło się do rozwoju francuskiej prasy sportowej. Vélo dał początek prasie sportowej nad Loarą, o czym najlepiej świadczą tytuły francuskich gazet sportowych, ukazujących się w drugiej dekadzie XIX wieku – „Vélocipède”, „Le Vélocipède” czy Le Vélocipède Illustre” rozwijały się dzięki propagowaniu kolarstwa. Redaktor naczelny „La Gazzetty dello Sport”, doskonale wiedział o tym, jak bardzo Tour de France przyczynił się do wzrostu popularności „l`Auto”, gazety należącej do pierwszego dyrektora La Grande Boucle Henriego Desgrange`a, oraz jak bardzo zaszkodził jego największemu konkurentowi – „Le Vélo”, która sponsorowała wyścig Bordeaux-Paryż. Nie zamierzał zatem dać się zaskoczyć, dzięki czemu Tullo Morgagniemu udało się uprzedzić konkurencyjną „Corrierę della Sera”, a także, a może przede wszystkim, zorganizować wielki kolarski wyścig.

24 sierpnia 1908 na pierwszej stronie „La Gazzetty” poinformowano o zamiarze zorganizowania wyścigu kolarskiego, który odbędzie się w maju kolejnego roku, a jego trasa będzie wiodła po całych Włoszech. Pełny tekst ogłoszenia brzmiał następująco: „>>La Gazzetta dello Sport<< w uznaniu dla chwały włoskiego kolarstwa oraz jego sławy, ogłasza, że wiosną odbędzie się pierwsza edycja Giro d`Italia, jednego z największych i najambitniejszych międzynarodowych wyścigów kolarskich”. Obiecano trasę liczącą trzy tysiące kilometrów oraz nagrodę pieniężną w wysokości dwudziestu pięciu tysięcy lirów.

Kilka miesięcy później okazało się, że obiecana nagroda pieniężna była zbyt śmiała. Wystarczy wspomnieć, że Cougnet zarabiał wówczas tysiąc osiemset lirów rocznie, co na tamte czasy było całkiem przyzwoitym wynagrodzeniem. Z powodu braku pieniędzy, we wrześniu było niemal pewne, że wyścig się nie odbędzie. Z odsieczą przyszedł na szczęście mediolański bankier Primo Bongrani, który był również sekretarzem Włoskiego Komitetu Olimpijskiego i wielkim miłośnikiem kolarstwa. Bongrani nie tylko załatwił pięniądze od producenta samochodów Lancia oraz kasyna w San-Remo, ale także przekonał „Corriere”, by zainwestowała w wyścig trzy tysiące lirów (!), w zamian za dobrą reklamę i wykazanie moralnej wyższości za pomoc konkurentowi w ratowaniu jego upadającego projektu. „La Gazzetta dello Sport” odniosła zatem zwycięstwo nad „Corriere della Sera”, a tym samym rozpoczęła stuletnią już historię najtrudniejszego, najpiękniejszego i najbardziej cenionego przez kolarzy wielkiego touru.

W trakcie pierwszej edycji, której zwycięzcą został Luigi Ganna, dziewiąty syn ubogiego rolnika, gazeta ukazywała się co drugi dzień, gdy kolarze akurat odpoczywali, dzięki czemu znacznie powiększyła grono czytelników o rozgorączkowanych tifosi (to włoskie słowo określające kolarskich kibiców, pochodzące od greckiego typhos, gorączka), którzy z wielką ciekawością chłonęli każdy szczegół na temat rywalizacji z poprzedniego dnia.

Współcześnie różowe strony włoskiej „La Gazzetty” w maju, tak jak na początku XX wieku, także zapełniają się informacjami o przebiegu Giro d`Italia, mimo że obok istnieją media audiowizualne, a 99. edycję „różowego wyścigu”, podczas pięciu i pół tysiąca godzin transmisji telewizyjnych, oglądało osiemset dwadzieścia siedem milionów ludzi ze stu dziewięćdziesięciu czterech krajów świata.

Marta Wiśniewska

Korzystałam z książek Colina O`Briena „Giro d`Italia. Historia najpiękniejszego kolarskiego wyścigu świata” oraz Bogdana Tuszyńskiego „Prasa i Sport 1881-1981”.