Fot. Giro d'Italia ANSA/CLAUDIO PERI

Głównemu organizatorowi Giro d’Italia nie podoba się model funkcjonowania włoskich drużyn. Postanowił więc przyznać dwie dzikie karty na „Corsa Rosa” ekipom spoza Półwyspu Apenińskiego.

Tym sposobem, włoskie kolarstwo otrzymało kolejnego prztyczka w nos. RCS Sport miało do rozdania cztery zaproszenia dla drużyn szczebla ProContinental na setną edycję Giro. Dzikie karty otrzymały: Bardiani – CSF i Wilier Triestina z Włoch oraz Gazprom – RusVelo z Rosji i CCC Sprandi Polkowice z Polski. Najważniejszy wyścig na Półwyspie Apenińskim obejrzą w telewizji zawodnicy pozostałych drużyn z Italii – Androni Giocatolli – Sidermec i Nippo – Vini Fantini.

Włoskie kolarstwo znalazło się w bardzo poważnym kryzysie. Po przeniesieniu ekipy Lampre-Merida do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, na szczeblu World Tour nie będzie drużyny z Półwyspu Apenińskiego. Na poziomie ProContinental znajdują się cztery drużyny – właściciel Androni Giocatolli zapowiedział jednak, że jest to ostatni rok sponsorowania kolarstwa. Perspektywy dla drużyn z Włoch nie są więc zbyt optymistyczne.

Dyrektor grupy RCS Sport Mauro Vegni zdaje sobie sprawę z niemocy włoskiego kolarstwa. Menedżer wie, gdzie leży błąd w zarządzaniu drużynami. W wywiadzie dla La Gazzetta dello Sport precyzyjnie argumentuje powody swojej decyzji o pominięciu dwóch włoskich zespołów na Giro:

„Kryzys nie jest spowodowany nieprzyznaniem dzikich kart na Giro. Drużyny od lat opierają się na złym modelu organizacji. Głównym celem każdej ekipy z Włoch jest start w naszym wyścigu. Jeśli nie wyślemy jakiemuś teamowi zaproszenia, to menedżerowie szumnie zapowiadają likwidację drużyny. Taka sytuacja nie może mieć miejsca – to nie jest odpowiedni kierunek rozwoju dla naszych ekip.”

Dwa włoskie zespoły bez problemu otrzymały dzikie karty na Giro – Bardiani–CSF i Wilier Triestina już mogą szykować się do Wyścigu Dookoła Włoch. Bardiani ma dwie bardzo ważne zalety – inwestuje w młodych kolarzy i wygrało klasyfikację Italian Cup w poprzednim roku. To ostatnie trofeum z reguły daje przepustkę do startu w Giro. Wilier Triestina ma w swoim składzie niezwykle popularnego Filippo Pozzato oraz sponsoruje wyścigi organizowane przez RCS Sport. Aspekt finansowy jest w tym przypadku decydującym argumentem.

Androni Giocatolli jest zarządzane twardą ręką Gianniego Savio. Włoski Komitet Olimpijski ostatnio zarzucał kontrowersyjnemu menedżerowi, że nakłania kolarzy ze swojej drużyny do wnoszenia opłat w zamian za możliwość włączenia do składu ekipy na poszczególne wyścigi. Z kolei Nippo-Vini Fantini ma w swoim składzie Damiano Cunego i Juliana Arredondo, lecz mało inwestuje w młodych i zdolnych włoskich kolarzy. Taka postawa zasłużonych drużyn nie podoba się Vegniemu:

„Przykro mi, że Androni nie pojedzie w naszym wyścigu. Potrzebne są jednak solidne podstawy i strategiczny projekt zarządzania drużyną. Podobnie jest z Nippo-Vini Fantini – mieli moje zaufanie przez kilka ostatnich lat. Chciałbym jednak widzieć zdolnych młodzieżowców w tych ekipach. Zatrudnienie Arredondo w Nippo nie spowoduje automatycznego przyznania dzikiej karty. Przykładem odpowiedniego modelu jest Bardiani-CSF – ta ekipa jest dobrą platformą do wybicia się włoskich talentów.”

Decyzja RCS Sport może spowodować zniknięcie z kolarskiej mapy obu drużyn. Biznesmen Mario Androni już zapowiedział zakończenie sponsoringu dla ekipy Gianniego Savio:

„Nie jestem człowiekiem, który podejmuje pochopne decyzje. Rok temu zadeklarowałem, że jeśli w roku 2017 nie otrzymamy zaproszenia na Giro, to skończę z finansowaniem drużyny. Myślałem o tym przez długi czas i niestety muszę potwierdzić moje słowa.” – powiedział Włoch portalowi Tutto Bici.

Gianni Savio aktualnie przebywa z drużyną na wyścigu Vuelta al Tachira w Wenezueli. Menedżer zapowiedział, że zwoła konferencję prasową po powrocie do Włoch i odniesie się do decyzji RCS Sport.

Właściciel ekipy Nippo-Vini Fantini także jest bardzo niezadowolony z powodu absencji swojej ekipy na Giro:

„No cóż, czuję duży niesmak. Włochy straciły zespół na poziomie World Tour, a teraz otrzymaliśmy kolejny cios. Niech setna edycja Giro bez ważnych drużyn będzie okazją do przemyśleń i podjęcia odpowiednich kroków zmierzających do naprawy poziomu kolarstwa w Italii.”