letour. fr / © ASO/B.BADE

Dyrektor Tour de France liczy, że UCI zgodzi się na zmniejszenie drużyn jadących w Wielkiej Pętli do ośmiu kolarzy.

W Tour de France 2016 emocji… brakowało. Wszystko za sprawą ogromnej dominacji Team Sky, które nadawało na tyle mocne tempo, że rywale Christophera Froome’a nie byli w stanie zaatakować. Brytyjczyk nadrabiał głównie w jeździe indywidualnej na czas (i po wspaniałym ataku na zjazdach z Col de Peyresourde) i w ten sposób wygrał swój trzeci Tour de France w cztery sezony. Powrotu do emocjonujących ataków chce dyrektor wyścigu Christian Prudhomme.

Chcemy lepszego spektaklu. Mniejsza liczba kolarzy w drużynie to trudniejsze kontrolowanie wyścigu. Teraz czekamy czy Cookson jest otwarty na pomysły i zaakceptuje naszą propozycję. Po wyścigu olimpijskim w Rio był pierwszym, który nazwał rywalizację fantastyczną. Tam maksymalnie jechało pięciu kolarzy w drużynie. Dlaczego nie przystać na ośmiu zawodników w Tourze? – cytuje Prudhomme’a Het Nieuwsblad.

Oprócz ewentualnej zmiany w składach ASO zdecydowało się też na inne podejście przy tworzeniu trasy Wielkiej Pętli. Podobnie jak w Vuelta a Espana kolarze zmierzą się z bardzo stromymi ścianami – 20% na La Planche des Belles Filles, 22% na Col du Grand Colombier czy 18% na Pur de Peguere. Zmniejszono za to liczbę szczytów (do 23) i finiszy po podjazdach (zaledwie 3), co ma sprawić, że będzie więcej ataków i nieprzewidzianych rezultatów. Dyrektor Tour de France ciekawie odniósł się do tej sprawy w rozmowie z L’Equipe.

Musimy przełamać ‘catennacio’ [włoski termin używany w piłce nożnej oznaczający bardzo defensywną grę]. Chcemy przywrócić kolarstwo, o którym marzymy. Kolarstwo a la Sagan. To dobra okazja dla ofensywnych zawodników, którzy chcą próbować. Tak wysokie nachylenia powinny pozwolić na odjazdy. Może nie takie jak w czasach Eddy Merckxa – 100km samotnej jazdy, ale wciąż ataki z większego dystansu. Na to liczę.