La Vuelta a Espana

Włoch musiał przeżyć gorycz poważnej porażki po słabym występie w Tour de France. Jego ostatnim celem na sezon jest Il Lombardia.

Zwycięzca zeszłorocznej Vuelta a Espana w tym roku postawił na Wielką Pętlę. W trakcie przygotowań nie imponował formą, a i tak zdołał wygrać etap Criterium du Dauphine po znakomitym ataku w końcówce. W głównym wyścigu sezonu już tak dobrze nie było – Aru dość długo utrzymywał szóstą lokatę w klasyfikacji generalnej, ale na ostatnim, górskim etapie nie wytrzymał tempa i spadł aż na trzynaste miejsce.

Ciężko jest mi się z tym pogodzić, nie zaprzeczam. Wiele o tym myślałem i zrozumiałem, że popełniłem trochę błędów. Nie wiedziałem jak sobie radzić na płaskich etapach, wietrzne dni dużo mnie nauczyły – powiedział Fabio dla La Gazzetta dello Sport.

Od czasu francuskiego Wielkiego Touru Włoch nie startował już w wyścigach etapowych. Pojawił się na Igrzyskach Olimpijskich, gdzie zajął szóste miejsce pomagając liderowi Vincenzo Nibalemu. Reprezentował też kraj na pierwszych Mistrzostwach Europy. Sezon również kończy klasykami – Giro della Toscana – Memorial Alfredo Martini, Coppa Sabatini, Giro dell’Emilia oraz wreszcie Il Lombardia.

Jestem kolarzem nastawionym na Wielkie Toury, ale zawsze uważałem, że potrzebuję doświadczyć świata klasyków, żeby się tego nauczyć i poprawić swój poziom. Jednodniowe wyścigi pomagają w czytaniu rywalizacji, poprawianiu umiejętności walki o pozycję, ustawianiu się na rantach czy atakowaniu. To wszystko buduje pewność siebie również w Wielkich Tourach. W poprzednich latach doświadczyliśmy wielu ataków na płaskich etapach.

Młody kolarz liczy na to, że nauka nie pójdzie w las i obecny sezon pomoże w dalszym rozwoju. Brak rezultatów porównywalnych do poprzedniego sezonu z pewnością nie cieszy lidera Astany.

Odczuwam głód dobrych wyników. Jak na razie niczego nie osiągnąłem. Jeśli w Toskanii pojawi się szansa, to spróbuję. Podobnie w każdym wyścigu do końca sezonu. Chcę pokazać wysoką formę, żeby mieć odpowiednie nastawienie psychiczne zimą i mieć pewność siebie na sezon 2017.

Przyszłoroczne Giro d’Italia wystartuje z Sardynii, ojczyzny Aru. To zwiększa szansę na start Włocha w tym wyścigu, ale sam zainteresowany niczego nie zdradza.

Wciąż jeszcze musimy rozplanować przyszły rok, ale nie chcę startować w Wielkich Tourach bez wcześniejszych zwycięstw. Mogę potwierdzić, że pojadę w Mediolan-San Remo. Nigdy tam nie byłem, chcę doświadczyć ogromnych prędkości na wybrzeżu, tej walki o pozycję i napięcia. Wystartuję też w Ardenach. Mam zamiar być w formie i zacząć rok na wysokim poziomie.